|
Żeglarstwo jest Twoją pasją? Jeżeli tak, to zapisz się na naszą listę newsletter. Raz w tygodniu otrzymasz, wprost do swojej skrzynki e-mail, podsumowanie najważniejszych wydarzeń ze świata żeglarstwa.
|
Najtrudniejsze dopiero przed nimi – Velux 5 Oceans |
| wtorek, 01.02.2011 | |
|
Wyjący wiatr i wielkie fale, najbardziej odległe miejsca naszej planety oraz wyjątkowo mało przyjemna okolica Przylądka Horn - to wszystko czeka na żeglarzy który już niebawem wyruszą z portu w nowozelandzkim Wellington i rozpoczną trzeci etap żeglarskiego wyścigu dookoła świata. Do pokonania mają ok. 6000 Mm z Wellington do Punta del Este w Urugwaju a po drodze będą musieli zejść tak daleko na południe, w stronę bieguna, jak jeszcze nie byli. Po drodze mogą napotkać fale, których wysokość sięga 30 metrów oraz wiatr wiejący z prędkością 25-40 węzłów lub więcej. Miną również Point Nemo, najbardziej odległe miejsce świata, leżące więcej niż 2000 Mm od najbliższego lądu, niezależnie w którą stronę spojrzeć. Po pokonaniu tego, co przygotuje dla nich Ocean Południowy tym razem, będą jeszcze musieli ominąć Przylądek Horn, gdzie miliony ton wody są z impetem wtłaczane w przesmyk o szerokości 400 Mm pomiędzy kontynentem Południowej Ameryki i Antarktyką.
Trzeci etap regat VELUX 5 OCEANS
prawdopodobnie jest najtrudniejszym i najbardziej niebezpiecznym
odcinkiem na całej trasie regat. Wielu zawodników, zarówno biorących
udział w poprzednich edycjach tego wyścigu, jak i w wielu innych
regatach dookoła świata, właśnie w tych okolicach napotkało największe
problemy, niektórzy musieli się wycofać, kilku straciło życie. W edycji
1990/91 południowoafrykański żeglarz John Martin uderzył w zanurzona
górę lodową na podejściu do Cape Horn i został uratowany przez swojego
krajana, Bertie Reeda. W edycji 1994/95 siedemdziesięcioletni Harry
Mitchell zaginął na morzu realizując marzenie o okrążeniu Hornu.
Płynący w tym roku na pokładzie Active House Derek Hatfield również ma
za sobą dramatyczne przeżycia. W edycji z roku 2002/03 jego jacht się
wywrócił i był to koniec jego regat. Z kolei w regatach Vendée Globe
(2007/08) francuski żeglarz Jean Le Cam został uratowany po tym, jak
jego jacht stracił kil i odwrócił się do góry dnem właśnie w okolicach
Hornu.
Jachty Eco 60 muszą być przygotowane na bardzo trudne warunki i szybką
jazdę. Te jednostki mogą rozwijać prędkość do 30 węzłów z falą a dobowe
przeloty w granicach 350 mil nie powinny być niczym wyjątkowym. Przy
dobrych, stabilnych warunkach powinny utrzymywać prędkości pomiędzy 15 a
25 węzłów przez dłuższy czas. Po drodze do Hornu jedynym skrawkiem lądu
jaki miną będzie Point Nemo, najbardziej oddalony od cywilizacji punkt
naszej planety. Po przejściu Cieśniny Drake'a pomiędzy Hornem a Antarktyką będą mogli poczuć się prawie jak w domu, ale to jeszcze nie będzie koniec zmagań. Znajdą się w pobliżu Ameryki Południowej, gdzie wieją przeciwne wiatry a kontynent i jego pasma górskie mają ogromny wpływ na pogodę. Ostatnie 1300 mil do Punta del Este będzie więc kolejną rozgrywką taktyczną a rywalizacja znów będzie trwała do samej mety. Zapraszamy na: www.velux5oceans.com {mosloadposition taxonomy} |
BEZPŁATNY MAGAZYN ŻEGLARSKI
Już nigdy nie przegapisz najważniejszych informacji ze świata żeglarstwa! Zapisz się na naszą listę newsletter a raz w tygodniu otrzymasz bezpłatny biuletyn z podsumowaniem aktualnych wydarzeń!
Zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych z 29 sierpnia 1997 roku (Dz. U. nr 133, poz. 883), wysłanie wypełnionego formularza oznacza zgodę użytkownika na gromadzenie, przetwarzanie i wykorzystywanie zawartych w formularzu informacji przez portal żeglarski sailnews.pl w celach statystycznych i marketingowych.