|
Żeglarstwo jest Twoją pasją? Jeżeli tak, to zapisz się na naszą listę newsletter. Raz w tygodniu otrzymasz, wprost do swojej skrzynki e-mail, podsumowanie najważniejszych wydarzeń ze świata żeglarstwa.
|
Aktualności
Było naprawę nerwowo, adrenalina sięgnęła zenitu Było naprawę nerwowo, adrenalina sięgnęła zenitu |
| wtorek, 19.04.2011 | |
|
Kolejna relacja od Radka Kowalczyka: Już 4 dni pracy od rana do nocy. Biegamy za poszczególnymi rzeczami bez wytchnienia. Dzień ucieka za dniem, a tu tyle jeszcze do zrobienia. To maszt, to gaśnica, to samoster, to odblaskowe naklejki, to i tak nieskończona lista spraw. Ok. 12 w południe zostaliśmy wezwani na pomiar jachtu. Taki pomiar składa się z 3 części. Zaczęliśmy od pierwszej, czyli pomiaru zanurzenia jachtu, przechyłu z masztem w wodzie i przechyłu małych kątów. Pierwszy pomiar zmroził naszą krew.
Polegał na przepłynięciu jachtem nad zatopioną na głębokości 2 metrów stalową belką. Jeśli jacht przepłynie, to znaczy, że zanurzenie ma nie większe niż 2 metry i wtedy spełnia przepisy klasy. Jeśli jednak zaczepi balastem, to znaczy, że jest zbyt ciężki i nie spełnia przepisów i nie może starować w regatach. Czyli powrót do domu. Wyjęliśmy z jachtu wszystko co było można i wpływamy w zatopioną bramkę... powoli.. jeszcze metr, powoli przepływa... Zaczepił !!! Jeszcze trochę do przodu, przeszedł. Powtarzamy dla pewności. Tym razem przeszedł bez draśnięcia.
W
porcie jest lekka fala. Raz zaczepił, drugi raz nie. Mierniczy dla
pewności prosi o przepłynięcie po raz trzeci. Zatem jeszcze raz.
Niewielka fala powoduje zakłócenia pomiaru. Przepływamy. Mierniczy
obserwuje belkę w wodzie. Jacht powoli przepływa i bez milimetra zapasu
przepływa nad belką !!! Mamy równo 2 metry zanurzenia i ani milimetra
zapasu. Mierniczy gratuluje perfekcyjnych wyliczeń i dokładnej budowy. Nie byliśmy w stanie opanować radości, więc uśmiech i gratulacje !!!
Kolejny pomiar, to przechylenie jachtu masztem do wody. Mierniczy
zaczepia 45kg ołowiu a topie masztu i patrzy, czy maszt się z wody
podniesie. Niestety, maszt tonie. Próbujemy jeszcze raz, tym razem
zmniejszamy wychył balastu o 2 cm. Powtórka i jacht wstaje z przechyłu. 2
centymetry to naprawdę granica błędu, więc znowu wiwat! Już nawet
mierniczemu udziela się nasz entuzjazm. Kolejna próba, to stabilność
początkowa, czyli balast na jedną stronę i jacht nie może się wychylić
więcej niż 10 stopni. Nasz wynik to 7. Nie możemy pohamować radości !!!
Wszystko lepiej od oczekiwań.
Jest już 16.00 Drugi test, to pomiar szerokości, wysokości jachtu,
zbiorników wypornościowych, bomów, ugięcia pokładu i jeszcze kilkanaście
innych wymiarów. Mierniczy mierzą, przeliczają, płyną nerwowe godziny.
Proszą o dokumentację techniczną, bo coś się nie zgadza. Wyporność
zbiorników bezpieczeństwa powinna wynosić 1200 litrów. Panowie liczą
zapisując kolejne kartki brudnopisów. Mijają godziny. Na koniec kiwają
głowami i uśmiechając się pokazują mi swój kalkulator. Na wyświetlaczu
jedna liczba: 1200! Gratulują ponownie perfekcyjnie wykonanego Jachu!
BRAVO!
Tym samym OFICJALNIE OGŁASZAM koniec 6 lat budowy, która pochłonęła
ponad 3 000 godziny mojej pracy, doliczając do tego pracę przyjaciół,
przyjaciół żeglarzy, mojego Taty Mirosława i całej rodziny, którzy
ostatnie miesiące wspierali mój wysiłek jak tylko mogli. BYŁO WARTO !!! Po 2 testach nastał wieczór. Nasz bus stoi przy centralnym placu najstarszego klubu żeglarskiego we Włoszech. Po szybkim posiłku przystąpiliśmy do kompletowania wyposażenia bezpieczeństwa na ostatni test. Ten odbędzie się jutro rano o 9.00. Nasze dzisiejsze testy, a raczej ich wyniki rozeszły się wśród żeglarzy szerokim echem. W porcie już 30 jachtów w klasie Mini. Każdy kto przechodził, gratulował, pytał o szczegóły, o budowę jachtu, o technologię, o pomiary. Po godzinie zebrało się już spore towarzystwo naszych nowych znajomych z innych Mini. Więc na środku placu, przy małym stoliku rozpoczęła się miła pogadanka przy świątecznym plastikowym kubeczku. Moje zdziwienie było naprawdę ogromne, jak wiele osób kibicowało TEAM POLAKKO przy dzisiejszych pomiarach.
Dzień zakończył się wspólną kolacją klasy Mini
Italia, a my zostaliśmy honorowymi gośćmi tego wieczoru. I nie sposób
było wytłumaczyć, ze jeszcze tyle musimy do rana przygotować i z tego
powodu nie możemy dołączyć. Więc daliśmy się przekonać. Dzień pełen nerwów, ale jakże piękny. Jutro trzeci test i jeśli
będzie ok, nastanie czas w końcu pomyśleć o żeglowaniu... Ten wyścig
to przecież prawie 1000km żeglugi!
Tu jest strona regat:
Dzisiaj ostatni przegląd, trzeba było jeszcze dokupić kilka rzeczy,
kilka wykonać i zamontować. Brakowało nam proszku na rekiny !!!???
mapy... i kilku drobnych, acz czasochłonnych drobiazgów. Największym
problemem było zamieszczenie anteny do AIS na maszcie. Okazało się, że
jest błąd w tłumaczeniach przepisów. Wersja angielska mówi: koniecznie
antena musi być na maszcie. Francuska mówi: nie może być na maszcie.
Było nerwowo, ponieważ my czytamy te przepisy po angielsku nie mając
pojęcia co jest we francuskiej wersji, Włosi czytają po francusku,
parząc na nas ze zdziwieniem o co nam chodzi. I tak przez kilka godzin. W
końcu uzgodniliśmy, że z powodu błędu każdy ma rację. Zostaliśmy
dopuszczeni do regat !!!
Wieczorem przedstartowa wspólna kolacja załóg i wielkie poruszenie
odnośnie pogody. Pierwsza część trasy będzie ze słabym wiatrem, a dalej
już prawie bez wiatru. Zresztą zobaczcie sami na TRACKINGU. Przed nami
jeszcze cała noc pracy, pakowania i przygotowań, i rano na start.
Trzymajcie kciuki!!! {mosloadposition taxonomy} |
BEZPŁATNY MAGAZYN ŻEGLARSKI
Już nigdy nie przegapisz najważniejszych informacji ze świata żeglarstwa! Zapisz się na naszą listę newsletter a raz w tygodniu otrzymasz bezpłatny biuletyn z podsumowaniem aktualnych wydarzeń!
Zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych z 29 sierpnia 1997 roku (Dz. U. nr 133, poz. 883), wysłanie wypełnionego formularza oznacza zgodę użytkownika na gromadzenie, przetwarzanie i wykorzystywanie zawartych w formularzu informacji przez portal żeglarski sailnews.pl w celach statystycznych i marketingowych.