Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Strona główna arrow Aktualności arrow Gdynia - Jubileusz kpt. "Zygi" Perlickiego

Gdynia - Jubileusz kpt. "Zygi" Perlickiego

wtorek, 24.01.2012
Image
materiały prasowe
Yacht Klub Stal Gdynia (al. Jana Pawła II 9) zaprasza w sobotę (28 stycznia) o godz. 10.00 na jubileusz Zygfryda Perlickiego, ikony polskiego żeglarstwa. Dwa dni wcześniej, 26 stycznia, olimpijczyk, uczestnik regat dookoła świata skończy 80 lat! Wśród gości spotkania będą m.in. uczestnicy wspomnianych regat „Whitbread Round The World Race” (1973-1974), którzy opłynęli świat na pokładzie jachtu „Copernicus”. Symboliczne 100 lat Zygfrydowi Perlickiemu zaśpiewają dzieci ze szkółki żeglarskiej. Szczególnie mile widziani będą przedstawiciele mediów.

Zygfryd Perlicki (ur. 26 stycznia 1932 w Gdyni) – jeden z najsłynniejszych polskich żeglarzy regatowych. W 1957 r. zwyciężył na jachcie „Kapitan” w regatach „Kieler Woche”. W latach 1960-1966 wygrywał rokrocznie mistrzostwa Polski w klasie Star oraz wszystkie regaty w kraju. Zajął 8. miejsce na Igrzyskach Olimpijskich w Monachium w 1972 r.  (część żeglarska w Kilonii) w klasie Soling. Kapitan jachtu „Copernicus” w regatach dookoła świata. Obecnie organizuje i sędziuje regaty żeglarskie.
 
W 2005 r. Zygfryd Perlicki otrzymał Medal im. Eugeniusza Kwiatkowskiego „Za wybitne zasługi dla Gdyni”, nadawany przez Radę Miasta Gdyni.
Regaty Dookoła Świata 1973-74 wspomnienia kpt. Zygfryda Perlickiego Jacht Copernicus w Regatach Dookoła Świata / Whitbread Round the World Race / w latach 1973-74.
 
1.Pomysł startu w regatach
Pierwsza wiadomość w prasie polskiej o regatach "Whitbread Round the World Race" ukazała się w „Głosie Wybrzeża" z końcem 1971 roku. W ciągu całego roku 1972 kilku polskich kapitanów jachtowych prowadziło ożywioną działalność w celu uzyskania odpowiednich funduszy i jachtu do startu w tych regatach. Pod koniec roku, gdy wydawało się, że wszyscy zainteresowani zaniechali starań wobec piętrzących się trudności i zrezygnowali z udziału w regatach, rozpoczęły się rozmowy pomiędzy Yacht Klubem „Stal" - klubem zakładowym Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdynia a Stocznią Jachtową „Stogi" w Gdańsku, dotyczące budowy jachtu, który mógłby wystartować w regatach "Whitbread Round the World Race".
 
Rozmowy te zostały szybko zakończone i w grudniu 1972 roku wpłynęło zamówienie na budowę jachtu dla „Stali" (termin realizacji - drugi kwartał 1973 roku) z przewidywaniem udziału tej jednostki w regatach dookoła świata. Niebagatelną rolę w sfinalizowaniu rozmów odegrał fakt, że obie stocznie należały do Zjednoczenia Przemysłu Okrętowego i YK „Stal" uzyskał poparcie dla swojej inicjatywy u dyrektora generalnego ZPO inż. Stanisława Skrobota.
Ze względu na krótki termin realizacji zamówienia Stocznia „Stogi" mogła zaoferować jedynie któryś z typów jachtów będących aktualnie w produkcji, z ewentualnymi niewielkimi zmianami. Wstępnie ustalono że będzie to mutacja jachtu „Opal II" dostosowana do wymogów regulaminu regat i podanych przez regulamin przepisów specjalnych. Nazwa przyszłego jachtu miała brzmieć „Copernicus".
 
2. Załoga jachtu
W styczniu 1973 roku YK „Stal" oficjalnie poinformowała, że kapitanem jachtu „Copernicus" w regatach będzie Zygfryd Perlicki. Został upoważniony wraz z Ryszardem Mackiewiczem do prowadzenia wszelkich ustaleń ze stocznią w sprawach adaptacji jachtu „Opal II" do tych regat. Ustalił ostateczny skład załogi, który Klub zatwierdził.
 
Byli to koledzy klubowi:
Bogdan Bogdziński, Bronisław
Tarnacki, Ryszard Mackiewicz oraz
Zbigniew Puchalski.
 
3.Plany jachtu 
Z perspektywy czasu można stwierdzić, że w warunkach w jakich powstał projekt jachtu, Copernicus okazał się jachtem bardzo dzielnym w trudnych warunkach morskich jednak mało szybkim. Na przełomie stycznia i lutego zapadła decyzja ostateczna – przyjęta kompromisowo przez kontrahentów - że konstrukcja „Copernicusa" opierać się będzie na konstrukcji jachtu „Opal II" według projektu inżynierów Edmunda Rejewskiego i Wacława Liskiewicza. Prototypem tej serii jachtów był „Konstanty Maciejewicz", który w tym czasie forsował przylądek Horn.
 
Pozwalało to sądzić, że jego kolejny „brat", po dokonaniu wielu ulepszeń, zagwarantuje prawidłową żeglugę na trasie ryczących czterdziestek. Te ulepszenia i zmiany wynikające z regulaminu regat miały dostosować seryjną jednostkę do specyficznych warunków hydrometeorologicznych panujących na trasie regat. Powstały w ten sposób założenia do jachtu określonego od tej pory symbolem „Opal III".
 
Podstawowe różnice w stosunku do seryjnego jachtu typu „Opal II" są następujące:
• dostosowanie do punktu regulaminu regat mówiącego, że minimalny pomiar jachtu według IOR Mark III wynosić musi 33 stopy („Opal II" ma około32,6 stopy), co spowodowało konieczność zwiększenia wymiarów głównych jachtu; (Lc do 14 metrów)
 
• zmiana linii teoretycznych części rufowej w celu poprawienia właściwości hydrodynamicznych na wolnych kursach przy wysokim stanie morza, prowadząca do „wysmuklenia" rufy;
 
• poprawienie stateczności kursowej jednostki przez przesunięcie osi trzonu sterowego do rufy;
 
• przystosowanie otaklowania do wymogów żeglowania regatowego z zachowaniem stosunkowo niskiego takielunku typu jol z rozbudowanymi przednimi trójkątami grotmasztu i bezanmasztu;
 
• w celu polepszenia opływu steru i wzmocnienia jego konstrukcji dodanie statecznika steru  przechodzącego w stronę dziobu w rodzaj grzebienia, przy zachowaniu dotychczasowego kształtu stewy tylnej, której kształt narzucała konstrukcja i technologia wykonania kadłuba;
 
• całkowita zmiana wnętrza i dostosowanie go do potrzeb minimalnej określonej regulaminem regat 5-cio osobowej załogi oraz do innych wymagań specjalnych;
 
• likwidacja nadbudówek przez podniesienie wolnej burty i zmianę wielkości zaoblenia strzałki pokładu do 6%, przy zachowaniu niewielkiej nadbudówki nad kabiną główną z jedyną na jachcie zejściówką
 
• zmiany wyposażenia pokładowego w celu osiągnięcia maksymalnej sprawności ożaglowania i łatwości manewrowania żaglami.
 
4. Budowa jachtu
Budowę jachtu stocznia rozpoczyna w kwietniu. Prace przebiegały jednak bardzo powoli. W połowie czerwca przed moim wyjazdem na Mistrzostwa Europy w klasie Soling jachtu praktycznie nie ma, są prefabrykowane tylko: stępka, stewy i wręgi. Po moim powrocie w połowie lipca, sytuacja bez zmian. Następuje spotkanie z władzami wojewódzkimi, zjednoczeniem, dyrekcją stoczni i załogą jachtu, gdzie po burzliwej dyskusji ustalamy dzienne harmonogramy budowy, które codziennie są sprawdzane i korygowane.
 
Załoga jachtu zostaje zatrudniona na miesiąc w stoczni. Praca na jachcie wykonywane są w systemie ciągłym na trzy zmiany. Mobilizacja ta powoduje, że 21 sierpnia wieczorem jacht opuszcza stocznię przechodząc z Górek Zachodnich do Gdyni co traktujemy jako próby w ruchu przed wyjściem jachtu na miejsce startu.
 
5.Wypłynięcie
W Gdyni montujemy radiostację, usuwamy zauważone usterki oraz całe wyposażenie nawigacyjne, bosmańskie, hotelarskie oraz żywność wraz z wodą i paliwem.Wieczorem 27 sierpnia 1973 roku po uroczystym pożegnaniu przez władze, rodziny i znajomych wychodzimy w morze. Jest piękna spokojna noc. Płyniemy na silniku. Jesteśmy skrajnie przemęczeni ostatnim miesiącem pracy przy budowie i wyposażaniu jachtu. Wszystkie troski lądowe jak w piosence poszły w kąt. Jestem szczęśliwy, że mimo tak dużych trudności i opóźnień przy budowie, jesteśmy na Copernicusie w morzu. 
 
Dziękuję w myślach pracownikom stoczni jachtowej, rodzinom i znajomym za wysiłek i pomoc w realizacji naszej wyprawy. Teraz zależy wszystko tylko ode mnie i załogi, jak będzie sprawował się nasz jacht. Mamy wszystko na pokładzie, jesteśmy dobrze zaopatrzeni na najbliższy rok Robię podział na wachty i idziemy spać, aby od jutra rozpocząć olbrzymią pracę deklarowania jachtu do stanu regatowego.
 
W dniu 5-tego września wchodzimy do Portsmouth w Anglii. Mamy trzy dni czasu na usunięcie zauważonych usterek, które niestety musimy usuwać już we własnym zakresie. Na drugi dzień witamy Otago, drugi polski jacht, który tak jak my bierze udział w regatach.
 
6. Pierwszy etap regat
W dniu 8-go września startujemy, w asyście setek jachtów i łodzi motorowych, do pierwszego etapu regat Portsmouth - Cape Town. (długość - 6600Mm) Etap ten przebiega przy pięknej żeglarskiej pogodzie. Siła wiatru nie przekracza 7 sk.B. W dalszym ciągu dużo pracujemy przy usuwaniu nieszczelności pokładu i przeglądzie wszystkich detali od topu do kilu. 
 
Wszystko jest dokładnie sprawdzane, oliwione, dokręcane i zabezpieczane tak aby na następnych etapach w ekstremalnie trudnych warunkach pogodowych nic na Copernicusie nie uległo awarii. Przekraczamy równik na 24 st. długości zachodniej bardzo szczęśliwie, mamy wiatr a dobowe przeloty jachtu w tym czasie nie są mniejsze od średnich. Na dwa tygodnie przed wejściem na metę w Cape Town mamy awarię urządzenia sterowego i równocześnie radiostacji. Na metę wchodzimy na awaryjnym urządzeniu sterowym. Radiostację i pompę hydrauliczną urządzenia sterowego naprawiamy sami, chociaż przedstawiciel serwisu norweskiego oświadczył nam po obejrzeniu, że można ją tylko wymienić.
 
Na tym etapie zajmujemy 8 miejsce. Mamy osiem dni na relaks oraz przygotowanie jachtu do startu do 2-go etapu Cape Town - Sydnej. (5600Mm) Czas ten skrupulatnie wykorzystujemy na slipowanie jachtu i oczyszczenie podwodnej części kadłuba oraz uzupełnienie żywności, którą użyczył nam polski trauler rybacki, który w tym czasie przebywał w porcie. Mamy także wiele spotkań z polonią południowo afrykańską która się nami troskliwie opiekuje udzielając nam na każdym kroku pomoc.
 
7. Drugi etap regat
Startujemy 8-go listopada do następnego etapu, etapu, który okazał się najtrudniejszy w całej imprezie. Już na drugi dzień po starcie przy Przylądku Agulas napotykamy pierwszy układ niżowy. Temperatura obniża się gwałtownie a siła wiatru wzrasta. Taka pogoda będzie nam towarzyszyć na całym drugim etapie, wiatr o sile powyżej 65 węzłów przy olbrzymich falach niespotykanych na innych akwenach i temperaturze zewnętrznej ~ 4 st.C a wewnątrz jachtu -8 st.C. Wszystko na jachcie jest przemoczone, brak możliwości wysuszenia czegokolwiek.
 
Jacht w tych trudnych warunkach zachowuje się wspaniale. Włożona praca przy rozmieszczeniu ciężarów na jachcie, ustawieniu trymu kadłuba i masztów daje efekty. Żeglując przy wietrze powyżej skali wiatromierza na kliwrze sztormowym ~5-ciu m2 żagla na pełnym baksztagu (wiatr ~17 st. od rufy jest to optymalnie najlepszy kurs jachtu w najtrudniejszych warunkach pogodowych) odbywa się normalne życie na jachcie, wachty, posiłki, odpoczynek. Docierają do nas poprzez radiostację ponure wiadomości. Jachtowi Barton Cuter pęka aluminiowy kadłub na długości ~2 metrów i wycofuje się z regat, wchodząc do Port Elizabeth. 
 
Na włoskim jachcie Tauranga ginie zmyty przez falę angielski żeglarz P. Waterhouse. Podobnie ginie w falach oceanu indyjskiego kapitan jachtu 33 Export D. Guilet. Na polskim jachcie Otago olbrzymia fala przewraca jacht powyżej 90st. łamiąc bezan maszt i zmywając wszystko w obrębie rufy. Podobne wywrotki z utratą bezan masztów ma kilka innych jachtów. Nas także nie omija awaria. W czasie kolejnego sztormu spadają nam na pokład forsztag z kliwrem oraz dwa fały spinakera. Kliwer sztormowy stawiamy na sztagu foka i tak żeglujemy dalej. Po dwóch dniach pogoda się poprawia i można wejść na maszt.
 
Skrupulatnie to wykorzystujemy zakładając na topie masztu obejmę z stalówki, do której mocujemy forsztag i bloki fałów spinakera. Po około miesięcznej żegludze w ekstremalnie trudnych warunkach pogodowych wchodzimy do cieśniny Bassa. Pogoda poprawia się. Wiatr skręca na północny, woda się wygładza, wychodzi słońce i temperatura wrasta do ~20st.C. Żeglując przy słabych i przeciwnych wiatrach ostatnie 400Mm w dniu 23 grudnia około południa wchodzimy na metę w Sydney.
 
W porcie dobijamy do burty statku PLO Ludwika Solskiego, który przywiózł nam żywność, przygotowaną jeszcze przed wyjściem z Gdyni, na trzeci etap. Na tym etapie zajmujemy 11 miejsce.
 
8. Trzeci etap regat
Start do trzeciego etapu ma nastąpić 26-go grudnia. Większość jachtów ma poważne awarie i wszyscy solidarnie odmawiamy startu w dniu 26-go grudnia. Komisja regatowa komunikatem przenosi start na 28-go grudnia. Wigilię spędzamy na kolacji zorganizowanej przez ambasadę polską w Sydney. Następne trzy dni zajmuje nam naprawa topu grotmasztu, przegląd jachtu oraz załadunek żywności i paliwa. Startujemy do najdłuższego etapu z Sydney do Rio de Janeiro (8400Mm). Mam małą satysfakcję, że po starcie do zachodu słońca, prowadzimy stawkę startujących jachtów.
 
Kierujemy się na południowy wschód zostawiając Nową Zelandię po lewej burcie. Po pierwszym niezbyt silnym sztormem okazuje się, że nie mamy nafty do prymusa. Rurka igielitowa łącząca zbiornik z kuchenką zsunęła się z króćca i całość nafty znalazła się w zęzie a stamtąd pompą zęzową została wyrzucona za burtę. Czeka nas około trzech miesięcy żeglugi bez ciepłych posiłków. Ratuje nas trochę około 2,5 litra nafty, która nie zmieściła się do zbiornika i pozostała w bańce.
 
Etap ten przebiega w miarę spokojnie. Do Cap Hornu podchodzimy od północnej strony wyspy Diego Ramirez. W dniu 5-go lutego o godzinie 17.30 odnotowujemy trawers Cap Hornu widząc groźną skałę z odległości ~8-iu Mm przy wietrze z południa o sile -35-ciu węzłów. Stawiamy banderę i wypijamy razem z Neptunem po kieliszku whisky podarowaną nam na tę okazję przez kol. Zdzisława Krzyżańskiego jeszcze w Polsce.
 
Za rufą pozostaje Pacyfik, przed nami znany już Atlantyk. W dniu 16-go lutego odnotowujemy rekord dobowego przelotu. Przy wietrze ~9st.B na pełnym grocie z duża genuą na spinakierbomie, od jednej kulminacji słońca do drugiej, przebyliśmy 227Mm. Na metę w Rio wchodzimy 23-go lutego zajmując na tym etapie 12-te miejsce. Mamy około dwóch tygodni na odpoczynek i relaks. W czasie naszego pobytu odbywa się słynny karnawał w Rio w którym czynnie uczestniczymy. Dobre samopoczucie psują tylko problemy załogowe. Bronek Tarnacki, Bogdan Bogdzinski i Rysiek Mackiewicz odmawiają dalszego płynięcia ze Zbyszkiem Puchalskim. 
 
Antagonizmy pomiędzy Zbyszkiem a resztą załogi zaczęły nawarstwiać się od samego początku regat. Zbyszek był indywidualistą nie nadawał się do pracy w zespole. Każde jego działanie miało na celu zawsze tylko korzyści prywatne. Na Oceanie Indyjskim i Pacyfiku doszło do wypadków, które zagrażały bezpieczeństwu jachtu i załogi. Z tego też powodu skłaniam się by wyokrętować Zbyszka z jachtu. Według regulaminu regat minimalna ilość załogi aby móc startować wynosi 5 osób. Aby warunek ten spełnić a nie wycofać się z regat, decyduję się na pozostawienie Zbyszka na jachcie w charakterze pasażera. Układ wacht pozostaje bez zmian, wachtę i obowiązki Zbyszka przejmuję na siebie.
 
9. Czwarty etap regat
Postój w Rio szybko mija i w dniu 6-go marca startujemy do ostatniego etapu Rio - Portsmouth (6400Mm). Na metę w Portsmouth wchodzimy 24-go kwietnia. Wita nas na kilka mil przed metą na motorówce admirał Steiner, główny organizator regat. Przy powitaniu nawiązuje do słów wypowiedzianych przed startem do regat: „wierzyłem, że wrócicie zdrowi i cali do Portsmouth, że będę was tu witał, ale nie wierzyłem, że zdążycie na czas przed zamknięciem linii mety, ponieważ według mojej oceny, takiej szansy nie mieliście, byliście jachtem zbyt małym." Cieszą nas te słowa, cieszy nas serdeczne powitanie przez inne jachty, ambasadę polską, komandora klubu i moją żonę, którzy przyjechali z Polski, aby nas powitać w Portsmouth, cieszy nas fakt, że ten morderczy wyścig szczęśliwie się skończył.
 
10. Powrót do kraju
Po kilku dniach postoju wracamy razem z Otago i Peterem von Danzig do kraju. Wchodzimy do Nowego Portu wieczorem 16 maja, a 17 maja przechodzimy do Gdańska, gdzie nad Motławą witają nas władze i tłumy mieszkańców wybrzeża. W gdańskim ratuszu zostają nam wręczone srebrne medale za wybitne osiągnięcia sportowe. Na drugi dzień przypływamy jachtem do Gdyni. 2 lipca udajemy się samolotem na uroczyste zakończenie regat i wręczanie nagród. Otrzymujemy z rąk Księcia Filipa puchary za „dobrą pracę żeglarską". Ostatecznie zajęliśmy 11 miejsce na 17 startujących jachtów. Przepłynęliśmy 32000Mm ze średnią prędkością 6,5 węzła. Opłynięcie trasy z Portsmouth do Portsmouth zajęło nam 204 dni 19 godzin i 47 minut

Perlicki Zygfryd Kapitan s/y "Copernicus"
 

 
Życiorys żeglarski Zygfryda Perlickiego
Zygfryd Perlicki urodził się 26.01.1932 roku w Gdyni.

Jego przygoda z żeglarstwem rozpoczęła się kiedy miał 13 lat i w kwietniu 1945 r. wstąpił do drugiej morskiej drużyny harcerskiej. W Harcerskim Ośrodku Morskim (HOM) już po miesiącu wypłynął na Zatokę Gdańską na wyremontowanej własnymi siłami niemieckiej jolce (15 m2 żagla).W HOM-ie zdobył też pierwsze stopnie żeglarskie (w 1945 -żeglarza, w 1946 - sternika jachtowego). Po likwidacji HOM-u w 1947 r. wstąpił do Jacht Klubu ZRYW, gdzie pływał na jachtach Masy Konik i gdzie w 1948 zdobył sternika morskiego. Po likwidacji ZRYW-u był członkiem L.P.Ż., obecny Jacht Klub GRYF. W tym samym roku rozpoczyna pracę w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni, gdzie zapisał się do Jacht Klubu Stal, w którym to klubie, jest członkiem do chwili obecnej. Stopień Jachtowego Kapitana uzyskał w 1954r. 

1952 Zyga Perlicki zaczyna uprawiać żeglarstwo regatowe. Wygrywa Mistrzostwa Okręgu Gdańskiego oraz zajmuje 4 miejsce na pierwszych Żeglarskich Mistrzostwach Polski Jachtów Morskich, 1953 powtórnie wygrywa Mistrzostwa Okręgu i zajmuje 2 miejsce w Mistrzostwach Polski Jachtów Morskich.,1954 - 56 wygrywa trzykrotnie Mistrzostwa Polski Jachtów Morskich. 1954 roku 1956 po raz pierwszy startuje w regatach zagranicznych, gdzie razem z Juliuszem Sieradzkim zajmują 2 miejsce w klasie Star. 1957- otrzymuje tytuł Mistrza Sportu. 

Rok 1957 to pierwszy występ polskiego jachtu po II wojnie światowej w Kieler Woche. Startując na jachcie "Kapitan" wygrywa wszystkie wyścigi /trzy wyścigi zatokowe, wyścig -100 Mm Rund um Fehmarn oraz regaty Kiel - Visby/ zdobywając 5 pucharów w tym Puchar Bałtyku i Puchar Berty Krupp. Było to pierwsze zwycięstwo jachtu nie niemieckiego w 75-letniej historii rozgrywania tych regat 1958 na międzynarodowych regatach przesiadkowych w klasie Star na Balatonie zajmuje pierwsze miejsce. 

Ten rok to także starty na Starze i wygranie eliminacji o nowego Stara amerykańskiego, który otrzymuje na gwiazdkę 1959 roku. Rozpoczyna intensywne treningi już zimą na Zatoce Gdańskiej. W 1960 Startuje na ''Kapitanie", między innymi wygrywa bezwzględnie i po przeliczeniu Międzynarodowy Tydzień Zatoki Gdańskiej z 12 godzinną przewagą na mecie na trasie Oland Sodra Grund - Ustka - Gdynia. Jednocześnie zaczyna startować w klasie olimpijskiej Star.

W 1960 roku odbywa się olimpiada w Neapolu. Wszystkie minima olimpijskie załoga Perlickiego wypełnia powyżej norm a w przedolimpijskich regatach w Marsztrand /Szwecja/ zajmują drugie miejsce, wygrywając między innymi z Tymirem Pinieginem, późniejszym mistrzem olimpijskim, który w Szwecji był 8-my. Niestety polskie władze skreślają żeglarstwo z udziału w olimpiadzie /brak funduszy/.

W 1960-66 wygrywa rokrocznie Mistrzostwa Polski w klasie Star oraz wszystkie regaty w kraju. W regatach zagranicznych (Szwecja, ZSRR, NRD i NRF) w pierwszych dwóch latach zajmuje miejsca w pierwszej piątce, w następnych latach w pierwszej dziesiątce, a w ostatnim starcie na Mistrzostwach Świata w kl. Star /Kiel-66r./ zajął 27 miejsce na 108 startujących. Zaznaczyć jednak trzeba, że cały czas pływał na jedynym żaglu z 1959 roku.  1967-69 pływa na Dragonie. , a w 1969 roku PZŻ przydziela Perlickiemu Solinga. 

1970 trenuje codziennie przez okres 5-ciu miesięcy w Cetniewie, jednak bez startu w regałach. W 1971 wiosną na treningu przy silnym wietrze i dużej fali na redzie Władysławowa Soling zostaje rozbity przez falę i tonie. Dzięki przychylności Prezesa PZŻ ministra Szopy otrzymuje w krótkim czasie pieniądze na kupno nowego Solinga, po który udaje się do Norwegii i nadzoruje jego budowę. Jesienią rozpoczyna na nim treningi.

W 1972 /rok olimpijski/ trenuje i startuje w silnej konkurencji międzynarodowej. Startuje we Francji, Dani i RFN, a w Regatch Przedolimpijskich w Travemunde na trzy tygodnie przed Olimpiadą w Kilonii wygrywa wszystkie wyścigi /silny wiatr/, zapewniając sobie tym udział w Olimpiadzie. Na Olimpiadzie w Kielu zajmuje 8 miejsce na 27 startujących państw, co było najlepszym wynikiem dotychczasowych startach polskich załóg na Olimpiadach do roku 1996, kiedy Mateusz Kusznierewicz zdobył złoty medal olimpijski w klasie Finn. 

Po powrocie z Olimpiady otrzymuje propozycję, aby wystartować w pierwszych załogowych regatach dookoła świata. Rozważając różne możliwości na jakim jachcie wystartować, decyduje się na wybudowanie nowego "'Opala"II dostosowanego do przepisów ogłoszonych w Zawiadomieniu o Regatach /najmniejszy jacht mogący startować w regatach musiał mieć 14 metrów długości całkowitej a "Opal"II posiadał tylko -13,407.

W 1973 zimą jacht został przekonstruowany zgodnie z zaleceniami Zygi przez Stocznię Jachtową im. Conrada w Gdańsku i wiosną następuje jego budowa.. Przejście jachtu z Gdyni do Portsmouth załoga "Copemicusa" potraktowała jako próby w morzu /ustawienie masztu, próba żagli, ształowanie sprzętu i żywności/. 8.09 nastąpił start do pierwszego etapu na trasie Portsmouth - Cape Town, który kończą na 8-mej pozycji. 

Całość regat "Copernicus"' kończy na 11-tej pozycji na 17 jachtów startujących. Na zakończeniu regat i rozdaniu nagród w Londynie, załoga "Copernicusa" otrzymuje z rąk Księcia Filipa puchary "za dobrą pracę żeglarską", a po powrocie do kraju, srebrne medale za wybitne osiągnięcia sportowe oraz nagrodę Rejs Roku - "Srebrny Sekstant".

W 1976 odbywa rejs próbny - reklamowy nowego jachtu typu "Drako" s/y "Trygław" poprzez Wyspy Kanaryjskie, Bermudy do Kanady. W Halifaxie startują w dwóch regatach zajmując raz 3 i raz 4 miejsce. W 1977-79 roku startował w AdmiraFs Cup: w 1977 na "Hajduku", a w 1979 - na Hadarze. W 1979 po powrocie z drugiego Admirals' Cup otrzymał nowego Solinga, z którym w grudniu statkiem udał się do Rio de Janeiro na czteromiesięczny trening. Niestety władze brazylijskie nie wydały załodze Solinga /napad ZSRR na Afganistan/.
 
Do kraju powrócił w kwietniu. Startuje w kilku regatach, jednak Soling okazuje się bardzo wolną jednostką, szczególnie przy silniejszym wietrze /mało sztywny, deformował się na fali/. W 1981 roku po ogłoszeniu stanu wojennego został zwolniony ze Stoczni im Komuny Paryskiej po 30 latach pracy. Będąc bez środków do życia /żona także została zwolniona/ przyjął ofertę półrocznej pracy na włoskim jachcie "'Barbara".

1982 dostał paszport ostatnich dniach lutego i udał się na Ibizę. Tutaj remontował wraz trzema Polakami jacht i w kwietniu wypłynął na nim poprzez Gibraltar na wyspę Grand Canaria. Tutaj nastąpił start żeglarza włoskiego na desce wind surfingowej, którego mieli eskortować do Bridge Town na Barbadosie. Cała wyprawa udaje się, za wyjątkiem tego, że włoski żeglarz zamiast na desce płynął jachtem. Na Barbadosie Zyga Perlicki nie wydał surferowi oświadczenia o przepłynięciu Atlantyku na desce. Żeglarz włoski, a zarazem armator jachtu "Barbara" wraca samolotem do Włoch, a załoga poprzez Azory wraca jachtem na Ibizę. Do kraju wrócił we wrześniu tego roku.

W latach 1983-86 nie pływa na jachtach, a zajmuje się szkoleniem żeglarskim uczniów Technikum Zawodowego przy Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni. 1987 przyjmuje ofertę pracy jako kierownik - trener Morskiego Ośrodka Szkolenia Regatowego PZŻ przy YKP Gdynia. Prowadzi szkolenia z przepisów i taktyki regatowej, organizuje treningi na wodzie oraz wiele regat dla jachtów morskich, szczególnie dla klasy QT. 1993 Zyga Perlicki odszedł na emeryturę. Obecnie organizuje i sędziuje regaty żeglarskie.
Perlicki Zygfryd
 
Materiał przygotowany przez Barbarę Sontowską.
 

Przeczytaj informacje o zbliżonej tematyce

Tagi -

 
Szukaj w portalu
Image
Znajdź nas na Facebooku
Image

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Image
współpraca
Image Image

 

Image

 

Image

 

Image

BEZPŁATNY MAGAZYN ŻEGLARSKI

Już nigdy nie przegapisz najważniejszych informacji ze świata żeglarstwa! Zapisz się na naszą listę newsletter a raz w tygodniu otrzymasz bezpłatny biuletyn z podsumowaniem aktualnych wydarzeń!

Zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych z 29 sierpnia 1997 roku (Dz. U. nr 133, poz. 883), wysłanie wypełnionego formularza oznacza zgodę użytkownika na gromadzenie, przetwarzanie i wykorzystywanie zawartych w formularzu informacji przez portal żeglarski sailnews.pl w celach statystycznych i marketingowych.