|
We wrześniu istniała doskonała możliwość zapoznania się z jachtami klasy 505. Można było przyjrzeć się im z bliska podczas Otwartych Dni Małych Jachtów, trwających w dniach 6-7 września 2008 roku w Porcie Jachtowym Nieporęt oraz w wyścigu tzw. K-1. Pierwszego dnia można było dokładnie obejrzeć jachty oraz przepłynąć się na nich. Drugiego dnia poszczególne klasy rywalizowały w bezpośredniej konfrontacji na wodzie. Niestety naszej ekipie w składzie Tomasz Bernat oraz ja, czyli Krzysztof Brykalski, nie udało się wygrać – leżeliśmy za długo do góry dnem. Ostatecznie regaty wygrał Laser SB3.
Kolejną imprezą, podczas której można było obejrzeć jachty klasy 505 w bezpośredniej rywalizacji były Regaty o Puchar Wójta Gminy Nieporęt, rozgrywane w dniach 13 – 14 września. W trakcie tych zawodów spotkała się najbardziej aktywna część floty klasy 505. Północny wiatr zmusił sędziego do ustawienia trasy w poprzek akwenu, dzięki czemu dwa pełne okrążenia trasy nie zajmowały nam więcej niż 35 minut, przy wietrze o sile od 8 do 14 węzłów. Trzeba pamiętać, że jachty klasy 505 osiągają bardzo duże prędkości jak na swoją wielkość. Pomimo wspólnego startu i trasy z innymi klasami, udało się uniknąć zamieszania i traumatycznych sytuacji takich, jak podczas poprzedniego spotkania 505-tek z klasami turystycznymi na jednej trasie regat w Powidzu. W całej sytuacji doskonałym rozwiązaniem okazała się zdublowana górna boja, tzn. klasy szybsze płynęły na boję ustawioną 300m wyżej. Pikanterii całej rywalizacji dodał udział w regatach profesjonalnie sklarowanego jachtu klasy FD, który z powodu braku frekwencji „latających” ścigał się z nami i trzeba przyznać, że wcale nie był łatwym przeciwnikiem. Ostatecznie zarówno „latający”, jak i 505-tki wygrywały poszczególne wyścigi, więc trudno o podsumowanie rywalizacji. Jachty obu klas spisywały się bardzo dobrze.
Wyniki: I miejsce: POL 8622 – Michał Korneszczuk, Krzysiek Krempeć II miejsce exe quo: Lotos Team POL 8130 – Jarek Grabowski, Michał Olko oraz POL 8358 – Marcin Józefowski, Jacek Barankiewicz.
Wrażenia po pierwszym pływaniu na jachcie klasy 505:
Miłosz Romańczuk Początki były dosyć niepozorne. Wsadzili mnie w jakąś dziwną uprząż. Nie za bardzo wyobrażałem sobie, jak w czymś takim może być wygodnie. Kiedy wskoczyliśmy na łódkę, Piotr tłumaczył mi co mam robić. Większości nazw i tak nie zapamiętałem i chyba szło mi dosyć niezdarnie. Przez pewien czas nie wierzyłem, że uda mi się zawisnąć na trapezie. Ruch powietrza był tak znikomy, że mimo umiejętności i najszczerszych chęci Piotra, udało nam się odpłynąć tylko kilkanaście metrów od brzegu. Na szczęście, po chwili złapaliśmy wiatr w żagle. Prędkości nie były oszałamiające, ale uczucie, kiedy stoi się na krawędzi burty, przelatując kilkanaście centymetrów nad powierzchnią wody jest naprawdę niesamowite. Poziom endorfin podnosi się bardzo szybko. Fantastyczna przygoda – idealne przeniesienie idei na rzeczywistość. Wystarczy tylko kilka chwil żeby zrozumieć, dlaczego jest to tak niesamowite. Lepsze niż narkotyk – wciąga dużo szybciej.
Jacek Winnicki Na początku było trochę nerwowo. Pierwszy raz z synem pływaliśmy razem. Ja pierwszy raz na „505” i nie żeglowałem od 2004 roku na małej łódce. Jednak już po chwili wszystko się ułożyło! Jędrek balastował jak na 420 a mnie przypomniało się pływanie na Hornecie. Byłem miło zaskoczony sprawnością syna na trapezie a on z kolei był zdziwiony, że tata potrafi prowadzić taką łódkę. Sama łódka pływa znakomicie. Długie ślizgi już w pełnym bajdewindzie dają fantastyczne wrażenia. Po odpadnięciu do pozornej połówki zaczyna się totalne szaleństwo. Łódka jest dość łatwa w prowadzeniu i bardzo szybka pod warunkiem utrzymywania kadłuba płasko na wodzie. Pomimo szerokiego kadłuba i rozchylenia burt na krótkiej i stromej fali zalewu załoga dostaje solidne porcje wody. Załoganta fala podcina i zmywa z burty a sternik otrzymuje solidny prysznic. Dużo wody dostaje się także przez skrzynkę mieczową. Na szczęście pompki nadążają z jej usuwaniem. Na spinaker nie starczyło niestety czasu i odwagi. Wiatru wciąż przybywało a na lodzi zmienił się załogant, wkrótce trzeba było wracać do portu.
Wrażenia po pierwszych regatach:
Jarek Brysiewicz POL 8204 To były dla naszej załogi pierwsze regaty w 505. Po raz pierwszy od dłuższego czasu postanowiliśmy spróbować swoich sił w regatach i to na łódce, o której mówi się, że jest prawdopodobnie najbardziej radosną klasą wśród łódek jednokadłubowych. Pogoda wprawdzie nie zachęcała do mokrej jazdy, ale co najważniejsze wiatru było pod dostatkiem i dość przenikliwe zimno nie przeszkodziło w rozegraniu pięciu wyścigów. Zebraliśmy trochę doświadczeń – będzie o czym myśleć przed następnym sezonem i nad czym pracować. Zajęliśmy zaszczytne szóste miejsce (uprzedzając pytania dociekliwych – na sześć startujących łódek). Atmosfera wśród załóg, otwartość i możliwość skorzystania z pomocy doświadczonych kolegów no i rzeczywiście pływanie, które daje masę satysfakcji utwierdza nas w przekonaniu, że 505 była celnym wyborem.
Podziękowania dla Portu Jachtowego Nieporęt za stworzenie niesamowitej atmosfery. Żeglarskie pozdrowienia dla Daniela Króla i buziaki dla Juli Blanc za dopięcie wszystkiego na „ostatni guzik”. Oraz podziękowania dla czasopisma Jachting – patrona medialnego klasy 505.
Jacht klasy 505 to dwuosobowa łódź wyposażona w trapez i spinaker. Ważąca jedynie 127,4kg łódź jest napędzana żaglami o powierzchni podstawowej 17m2 i spinakerem, którego wielkość często przekracza 25m2. Pływanie jest szybkie, mokre i wymaga zarówno sprawności fizycznej, jak i doświadczenia.
Międzynarodowe Stowarzyszenie klasy 505 zrzesza floty w Europie, Ameryce Północnej, Afryce i Australii. Od 2007 roku do tego grona zalicza się również flota w Polsce, która szybko się rozwija i poszerza o nowych fanów bezpośredniego kontaktu z wodą. Obecnie w Polsce jest 16 aktywnie pływających jednostek.
Przeczytaj informacje o zbliżonej tematyce
{mosloadposition taxonomy} |