|
Żeglarstwo jest Twoją pasją? Jeżeli tak, to zapisz się na naszą listę newsletter. Raz w tygodniu otrzymasz, wprost do swojej skrzynki e-mail, podsumowanie najważniejszych wydarzeń ze świata żeglarstwa.
|
Artykuły
XVII Szkoła pod Żaglami XVII Szkoła pod Żaglami |
| czwartek, 05.02.2009 | |
|
W chwili obecnej trwa XVII Szkoła pod Żaglami, organizowana przez Stowarzyszenie Edukacja pod Żaglami. Zapraszamy do zapoznania się z relacją uczestników odbywającego się właśnie rejsu. „Życie staje się powoli taktem wybijanym przez okręt. Wachta zmienia się w naszych towarzyszy, oficer w przyjaciela i autorytet, Pogoria w dom. Każdy dzień płynie swoim niezmiennym rytmem, przy którym gubi się czas.”
Rozpoczął się rejs Coś się dzieje mimo wszystko. Pozorna monotonia rejsu nie daje się we znaki. Choroba morska też już pożegnała pokład naszego żaglowca, więc i humor wszyscy mają lepszy. Kucharz pewnie się cieszy, bo na posiłki popyt jest wielki. Co z tego, że połowa przewidzianego pokarmu trafia na stół i antypoślizgową białą siatkę. Każdy przewrócony kubek czy porcja surówki na spodniach to powód do szczerej wesołości. Tylko biednym kambuźnikom nie jest do śmiechu. Starcie stołu, niby nic, ale po myciu tłustej brytfanki i wyszorowaniu sterty garów, każdy bonus jest irytujący. Poważna kadra stara się zapanować nad posiłkowym chaosem. Nawołują, ba, straszą: Nie krzyczcie bo będzie bujało! Śmiech na sali, ale załoga cichnie kryjąc pod swą wesołością zakłopotanie po zruganiu przez naszego kierownika. Rzecz się dzieje niesłychana, morze jakby także poczuło się w obowiązku posłuchania zaleceń Mikołaja i milknie na kilka chwil. Jednak, tak jak i załoga, szybko zapomina, że zostało zbesztane i dalej hulać zaczyna ze zdwojoną siłą. Lewo, prawo, aż przez bulaje widać morskie tonie. Współmiernie do upływu dni, pierwotna wesołość przeistacza się w znużenie. Dzwonek na lekcje Lekcje coś nowego. Cóż się będzie działo? Dziwna sprawa, buja we wszystkie możliwe strony, a nam każą kuć. Okazuje się, że nie taki diabeł straszny… Odyseusz spędzał upojne noce przez osiem lat z nimfą Kalipso, Newton wymyślił sekstant, a Diogenes żałował, że nie tak łatwo zaspokoić głód jak inne ludzkie popędy. Porównując ten czas z godzinami przesiedzianymi w szkolnej ławie jest całkiem interesująco. Tu i tam da się zauważyć błędny wzrok uczniów, opadające bezwiednie powieki. Tylko jedna myśl kołacze im się w głowie: Spać! Słodki smak świtu Monako pożegnało nas słońcem. Za nami Monte Carlo, miasto kasyn rzucone na nadmorskie skały, ze swoim jasnym portem luksusowych łodzi. Przed nami otwarte morze, 5 dni ciągłej żeglugi w stronę Sycylii i słony smak morskiej przygody na naszej wysłużonej brygantynie. Życie staje się powoli taktem wybijanym przez okręt. Wachta zmienia się w naszych towarzyszy, oficer w przyjaciela i autorytet, Pogoria w dom. Każdy dzień płynie swoim niezmiennym rytmem, przy którym gubi się czas. Który dziś dzień? Jakie to ma tutaj znaczenie. Szczęśliwi czasu nie liczą. Niech tylko drogi czytelnik nie pomyśli, że to rutyna. Nic bardziej mylnego. Pomimo tego rytmu (niosącego w sobie niezniszczalną pewność jutra) każdy kolejny dzień jest przygodą. I z każdym kolejnym dniem znikają kolejne problemy. O chorobie morskiej nie pamięta już nikt. Po 2 dniach kołysanie przestało przeszkadzać w codziennych czynnościach. Po 3 dniach stało się czymś normalnym. Gdy po 5 dniach postawiliśmy stopę na stałym lądzie pewnie poczuliśmy się dopiero z powrotem na okręcie. Wiem, że powinienem zdać w tym miejscu relację z postępów w rejsie ale… prawda dla jest taka, że tutaj po prostu trzeba być by zrozumieć. Pisanie o tym rejsie jest jak tańczenie o architekturze. Bo, drogi czytelniku, pióro nigdy nie odda tego co tu zobaczyliśmy i przeżyliśmy chociażby podczas tych 5 dni. Tutaj co dzień chciało by się krzyczeć: Trwaj chwilo! Trwaj! Gdy wrócimy będziemy mówić o tym etapie podróży. O rytmie dnia, o wspólnej walce z morzem i wspólnych zwycięstwach, o spracowanych dłoniach. Snute będą opowieści o klarowaniu żagli wysoko na rejach masztu, o delfinach idących w zawody z Pogorią, o wybrzeżach Sardynii zasnutych mgłą i wspinaczce na wulkan na wyspach Liparyjskich, o tych 5 dniach morskiego życia. Ale prawda i tak pozostanie taka sama. To wszystko tak naprawdę zrozumieją tylko ci, którzy są tutaj teraz ze mną. Ci którzy przeżyli to samo. Bo jak, jak nam pisać o tym, jak słodko po ciężkiej nocy smakuje świt koło Korsyki? Oddech historii Następnego dnia z samego rana wyjechaliśmy na wycieczkę do Herculanum. Tu również zwiedziliśmy starożytne miasto zasypane pyłem wulkanicznym. W wielkiej kotlinie materiału wulkanicznego wyżłobionej przez włoskich archeologów mieliśmy okazję zobaczyć najbogatsze starożytne miasto przypominające drogie kurorty. Mieszkali w nich najważniejsi przedstawiciele Imperium Rzymskiego. Miasto jest bardzo podobne do Pompejów z tą różnicą, że Herculanum posiadało więcej ośrodków sportowych, m.in. basen i bieżnię oraz znajdowało się tuż nad morzem, gdy Pompeje były położone wysoko na zboczu Wezuwiusza. Miasto to również było przepiękne. Zaprowadził nas do niego sam konsul, od którego dostaliśmy różne ulotki i mapy miasta zarówno starożytnego jak i współczesnego, które rozciąga się teraz leniwie na wybrzeżu. Wycieczkę zakończyliśmy czasem wolnym w Castellamare di Stabia przeznaczając go na drobne zakupy, podziwianie widoków morza z promenady oraz degustacją włoskich specjałów, czyli spaghetti i pizzy. Wieczorem po przepysznej kolacji przygotowanej przez naszego wesolutkiego kuka Maćka pod pokładem usłyszeliśmy alarm manewrowy. Każdy chwycił swoje szelki i wybiegł na pokład na swoje stanowisko. Silnik zapalony, cumy oddane, odbijacze schowane, żagle rozwinięte i obieramy kurs na Rzym. Wiatr delikatny, więc żegluga spokojna. Pozdrawiamy wszystkich, którzy uważnie śledzą losy dzielnych marynarzy z pokładu pięknej Pogorii. |
BEZPŁATNY MAGAZYN ŻEGLARSKI
Już nigdy nie przegapisz najważniejszych informacji ze świata żeglarstwa! Zapisz się na naszą listę newsletter a raz w tygodniu otrzymasz bezpłatny biuletyn z podsumowaniem aktualnych wydarzeń!
Zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych z 29 sierpnia 1997 roku (Dz. U. nr 133, poz. 883), wysłanie wypełnionego formularza oznacza zgodę użytkownika na gromadzenie, przetwarzanie i wykorzystywanie zawartych w formularzu informacji przez portal żeglarski sailnews.pl w celach statystycznych i marketingowych.