Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Strona główna arrow Aktualności arrow Żegluj z Akademią Morską - wyprawy DZ-tami

Żegluj z Akademią Morską - wyprawy DZ-tami

środa, 04.03.2009

Żeglarze Pałacu Młodzieży na Bałtyku
materiały prasowe
Akademia Morska w Szczecinie, wspólnie z Jacht Klubem AZS, zapraszają wszystkich żeglarzy oraz entuzjastów morza i żagli na spotkanie z Michałem Jósewiczem, Wiesławem Seidlerem oraz załogami łodzi wiosłowo-żaglowych DZ z Jacht Klubu AZS i Pałacu Młodzieży, które żeglowały po Bałtyku.  Spotkanie odbędzie się w dniu 13 marca 2009 r., piątek, o godz. 17.00 w budynku Akademii Morskiej w Szczecinie, ul. Szczerbcowa 4, sala nr 6. Zostaną  także zaprezentowane filmy z wypraw DZ-tami. Zapraszamy do zapoznania się z tekstem Wiesława Seidlera, który rozmawia z załogami nagrodzonych wypraw o tajnikach żeglugi na DZ-tach.

Jednymi z najbardziej znanych jednostek służących do szkolenia żeglarzy są popularne DZ-y - otwarto-pokładowe łodzie wiosłowo-żaglowe, otaklowane jako kecz gaflowy, wyposażone w 10 wioseł i trzy żagle o łącznej powierzchni 30 m kw. (fok, grot i bezan). Mają ok. 8,5 m długości i 2 tony ciężaru, załoga może liczyć do 12 osób. Praktycznie każdy żeglarz zetknął się z nimi na kursach, a w Szczecinie – m.in. w HOM-ie i w JK AZS - i w Polsce, są też zapaleńcy, którzy DZ-ami wyruszają na dłuższe wyprawy, nawet na Bałtyk. Najbardziej doświadczonym ze szczecińskich „DZ-ciarzy” jest niewątpliwie sternik morski Michał Jósewicz (JK AZS), który takie wyprawy organizuje od 14 lat, a latem br. prowadził DZ-ę „Sum” dookoła Bornholmu. Innym ciekawym wyczynem była  wakacyjna eskapada młodych żeglarzy z Pałacu Młodzieży - DZ-ą „Kaktus” - na trasie Szczecin – Darłówek – Szczecin. Obie wyprawy zostały wyróżnione w tegorocznym rankingu Szczecińskich Rejsów Roku ZOZŻ. Ich organizatorom i uczestnikom  zadałem kilka pytań.

- Skąd pomysł, by DZ–ą – nie przystosowaną do dłuższych rejsów - ruszać dalej, na Bałtyk?
- Michał Jósewicz – DZ-a jest sprawdzoną jednostką szkoleniową, ale dalsze rejsy na niej wymagają sporo samozaparcia i silnej woli. Załogę czekają same niedogodności – na wodzie, podczas przelotów, nie ma gdzie schować się przed deszczem czy bryzgami fal, nie ma jak gotować gorących posiłków, nie ma toalety, nie można wręcz rozprostować kości – płynie się praktycznie stale w pozycji siedzącej… Poza tym są same …plusy. Łodzie tego typu służą żeglarzom od ponad 100 lat, zostały skonstruowane w Niemczech na początku XX wieku, są bezpieczne, o czym świadczy fakt, że podobnie budowane są szalupy ratunkowe. Klasyczne DZ-y miały kadłuby i maszty drewniane, teraz drewno zastąpiły laminaty i aluminium, doszło nowoczesne wyposażenie nawigacyjne i środki ratunkowe, silniki doczepne, łączność, itp., ale sama technika żeglugi pozostała taka sama. Przecież DZ-y przypominają dawne łodzie wikingów, na których odbywali oni nie kilkudniowe a wieloletnie wyprawy łupieżczo-handlowe, docierając nawet do Grenlandii. Bałtyk jest bliżej…

- Czy DZ-ę trzeba specjalnie przygotować do dłuższych wypraw?
- Tomek Andraszewicz (uczeń technikum, uczestnik rejsu DZ-ą „Kaktus” do Darłówka) – Nasza „pałacowa”  DZ-a ma jeszcze drewniane maszty i gafle, a  przygotowanie do bałtyckiej wyprawy to przeprowadzony przez nas zimą całościowy jej remont i przegląd takielunku.  Nie mieliśmy natomiast ani silnika – tylko wiosła, ani żadnych super-ulepszeń, z wyjątkiem środków nawigacji, łączności i bezpieczeństwa. Było nas na pokładzie siedmiu młodych żeglarzy, w wieku 16 – 19 lat, a fachową stronę zapewniała dwójka prowadzących  -instruktorów PZŻ – pani Jolanta Gałęzowska jako kapitan, i pan Mieczysław Ircha, jej zastępca. Przed wyprawą przeszliśmy dodatkowe przeszkolenie w zakresie manewrowania, nawigacji terrestrycznej, meteorologii i locji. Podczas wyprawy zawsze wchodziliśmy i wychodziliśmy z portów na wiosłach, etapy morskie pokonywaliśmy pod żaglami.

- Jak DZ-a - pod żaglami - radzi sobie z wiatrem i bałtycką falą?
- Mieczysław Ircha (kapitan jachtowy, kierownik Ośrodka Morskiego Pałacu Młodzieży) – Nasz dwutygodniowy rejs, z wejściem do ośmiu portów, to wiele emocji i nowych doświadczeń. Pokonaliśmy 273 mile morskie, w czasie 82,5 godzin, z czego 4 godz. przy wiatrach powyżej 6º B (!). Morskie pływanie na DZ-ie  jest bezpieczne przy wietrze do 5ºB, przy silniejszym żeglowanie staje się mocno utrudnione. Przy kursach ostrych jacht był wtedy zalewany przez fale i załoga musiała cały czas pracować pompami. Trzeba odpowiednio operować żaglami i sterem, by nie dopuszczać do dużych przechyłów. Rejs był fantastyczny, dobrze spisała się i DZ-a i młoda załoga, chociaż były chwile trudne. Teraz planujemy kolejne podobne wyprawy.

DZ-ta SUM
materiały prasowe
- Michał Jósewicz – Oczywiście wybierając się DZ-ą na Zalew Szczeciński i dalej na Bałtyk należy liczyć się z gwałtownymi zmianami pogody i szkwałami. Moja przygoda z DZ-ą trwa od 1994 roku, mam za sobą ponad 700 godzin żeglugi na DZ-ach, prowadziłem do tej pory 11 dłuższych wypraw, od kilkudniowych po dwutygodniowe, podczas których odwiedziliśmy praktycznie wszystkie porty po polskiej i niemieckiej stronie Zalewu Szczecińskiego, a także - już na Bałtyku - wyspę Ruden, Greifswald i Rugię. Latem tego roku opłynęliśmy Bornholm, po Christianso – jako pierwsza polska DZ-a, było nas na pokładzie czterech, średnia wieku wynosiła … 65 lat. Wcześniej pływałem z mieszanymi załogami, głównie z młodzieżą – wychowankami SOSW 2, początkowo nawet bez silnika. Łącznie pływało ze mną w tych wyprawach 10 osób dorosłych i ponad 20 młodych ludzi, z których część nadal pływa i robi wyższe patenty. Podczas rejsów morskich były trudne chwile, ale bezpiecznie przetrwaliśmy szkwały nawet o sile wiatru do 6-7 ° Beauforta, i więcej, i to na …Zalewie Szczecińskim. Brałem też udział i wygrywałem regaty DZ-et, organizowane kiedyś przez HOM. Pływanie na DZ-ie to żeglarskie „niedźwiedzie mięso”, bliski kontakt z wodą i przyrodą, co pociąga doświadczonych żeglarzy. Tak np. w ostatniej naszej wyprawie uczestniczył m.in. Maciej Krzeptowski, który wcześniej opłynął świat na „Marii”, z Ludkiem Mączką. Na lato 2009 roku planujemy rejs DZ-ą do Kopenhagi…

- Co jeszcze warto doradzić chętnym do pływania DZ-ą po Bałtyku?
- Michał Jósewicz – Bardzo ważnym jest zarówno techniczne przygotowanie łodzi do warunków rejsu morskiego, jak i dobór załogi, która musi spędzać ze sobą wiele godzin na otwartym pokładzie. Podczas wypraw należy stale śledzić prognozy i bieżące warunki pogodowe, i odpowiednio do nich albo pozostać w porcie, albo – będąc na wodzie – wcześniej refować lub zmieniać czy zrzucać żagle. DZ-ą trudno manewruje się zarówno na kursach ostrych – bajdewindach,  jak i na pełnych – fordewindach. Ułatwieniem jest natomiast posiadanie spinakera i silnika doczepnego. Najtrudniejsza jest obsługo grota, przy silnych pełnych wiatrach najbezpieczniejsza jest żegluga tylko na samym foku. Problem toalety rozwiązuje zwykłe …wiaderko, spać można na pokładzie, pod tentem, lub biwakować w namiotach. Trasę należy tak planować, aby pływać w dzień, z nocnymi postojami w portach, chociaż DZ-a naprawdę ma stosunkowo dużą dzielność morską.

- Życzę pomyślnych wiatrów podczas kolejnych bałtyckich wypraw…

Rozmawiał – Wiesław Seidler

Przeczytaj informacje o zbliżonej tematyce
 
Szukaj w portalu
Image
Znajdź nas na Facebooku
Image

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Image
współpraca
Image Image

 

Image

 

Image

 

Image

BEZPŁATNY MAGAZYN ŻEGLARSKI

Już nigdy nie przegapisz najważniejszych informacji ze świata żeglarstwa! Zapisz się na naszą listę newsletter a raz w tygodniu otrzymasz bezpłatny biuletyn z podsumowaniem aktualnych wydarzeń!

Zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych z 29 sierpnia 1997 roku (Dz. U. nr 133, poz. 883), wysłanie wypełnionego formularza oznacza zgodę użytkownika na gromadzenie, przetwarzanie i wykorzystywanie zawartych w formularzu informacji przez portal żeglarski sailnews.pl w celach statystycznych i marketingowych.