|
Żeglarstwo jest Twoją pasją? Jeżeli tak, to zapisz się na naszą listę newsletter. Raz w tygodniu otrzymasz, wprost do swojej skrzynki e-mail, podsumowanie najważniejszych wydarzeń ze świata żeglarstwa.
|
Artykuły
Rejsy w Chorwacji - zaplanuj swój rejs! Rejsy w Chorwacji - zaplanuj swój rejs! |
| poniedziałek, 18.05.2009 | |
|
Dla wszystkich czytelników portalu sailnews.pl przygotowaliśmy przed nowym sezonem żeglarskim nie lada gratkę – cykl artykułów Zbigniewa Klimczaka, na podstawie jego książki „Adriatyckim szlakiem – Chorwacja dla żeglarzy”. W pierwszym artykule, skupimy się na podstawowym zagadnieniu a mianowicie, planowaniu rejsu i trasie. Artykuł ten, mimo że jak mówi sam autor, kierowany jest do osób stawiających pierwsze kroki pod żaglami, stanowi także cenne źródło informacji dla wszystkich żeglujących po Adriatyku. Oddajemy zatem głos autorowi i zapraszamy do lektury.
Aby przybliżyć żeglarzom Adriatyk, wybrałem formę proponowania określonych tras jedno i dwutygodniowych. Trasy opracowane są i pod kątem ich atrakcyjności i wg kryteriów opisanych w części pierwszej. Uwzględnione są optymalne przebiegi dzienne i czas na zwiedzanie. Zwracamy uwagę na to, co jest w danej miejscowości szczególnie godne zobaczenia. Nie oznacza to jednak kurczowego trzymania się proponowanej trasy. Zarówno pogoda jak i nasze chęci mogą sprawić, że dokonamy pewnych korekt. Żeglarze bardziej lubiący samo pływanie, mogą je wydłużyć, zwłaszcza w miarę nabierania pewności siebie natomiast załogi z dziećmi nie powinny planować dłuższych przeskoków jak 15-20 Mm. Jezera ( 43º47,1'N, 15º32,2'E) – nasz port zaokrętowania Miejscowość położona na południowo-wschodnim krańcu wyspy. W zasadzie, dzięki mostowi w Tisno, który otwierany jest tylko dwa razy w tygodniu na 0,5 godz. jest wyspą tylko z nazwy. Marina ACI, stacja paliwowa na brzegu i wszystko to, co człowiek potrzebuje dla miłego spędzenia czasu i zrobienia ostatnich zakupów przed wypłynięciem. Wychodząc z Mariny w kierunku miasteczka, jakieś 200 m, za Barem, skręcamy w lewo i dochodząc po kilkunastu metrach do uliczki równoległej, natkniemy się na „punkt zaopatrzenia podstawowego załogi”: domače wino- czerwone, białe, w cenie 10 kun. Radzę wybrać się tam z własnym pojemnikiem, bo opakowania u prywatnych producentów są towarem deficytowym. Czynna cały rok, posiada 200 miejsc cumowniczych przy pomostach pontonowych, dla jachtów do 18 m długości. Woda i ładowanie akumulatorów, serwis silników, miejsca noclegowe, restaurację, snack-bar, sklepik no i doskonale wyposażoną część socjalną. Możemy też zatankować paliwo i wyczarterować jacht. Ponadto kantor wymiany walut Czego tam nie dostaniemy, znajdziemy w mieście, po drugiej stronie kanału. Start z tej mariny może być alternatywą dla Jezer. Trogir- Stare Miasto (43º31'N, 16º16'E ) Historia miasta założonego przez Greków sięga III wieku p.n.e. W Chorwacji, posiadającej wiele takich miast, wyróżnia się niezwykłą urodą. Starówka zajmuje płaski fragment wybrzeża i jest to mała wysepka, którą łączą mosty z lądem i wyspą Čiovo. Jest uroczą plątaniną średniowiecznych ulic i zaułków. Od strony wody posiada szeroką, wysadzaną palmami, promenadę. W księgarniach możemy zaopatrzyć się w wydawnictwa poświęcone miastu i to w języku polskim. Wieczorem, jak zapalą się lampy, wrażenia ze spaceru wąskimi uliczkami a potem na ławeczce czy w knajpce wypita lampka wina, pozostaną na zawsze w naszej pamięci. W ślad za wspomnianą już książką Wybrzeże Chorwacji – od Istrii po Dalmację podaję miejsca warte zwiedzenia. Dodam od razu, że wszystkie tego typu informacje stricte turystyczne, będą pochodzić z tegoż wydania. Z wody zobaczymy więc, niedostępną dla turystów, XV-wieczną twierdzę Kamerlengo, dalej Katedrę św. Laurencjusza z arcydziełem renesansu, kaplicą św. Jana. Budowa tej jednej z najciekawszych dalmatyńskich świątyń rozpoczęta została w 1123 r. Po resztę informacji odsyłam do wspomnianego przewodnika. Warto zabrać go na jacht. Hvar Miasto 43º10,5'N, 16º27' E Dzieli nas od niego jakieś 25 Mm. Jak zwykle sprawdzamy prognozy pogody i jak Eol pozwala, to w drogę. Jak wyjdziemy zza wyspy Čiovo, kierujmy się na pełne morze przez kanał Soltański / mijamy wyspę Solta lewą burtą. Po jej minięciu obieramy kurs na Hvar, konkretnie do Kanału Pakleni. Na jego końcu po lewej otwiera się panorama miasta Hvar. Cumowanie jest płatne, jest woda i ładowanie akumulatorów. W mieście znajdziemy wszystko co jest nam potrzebne dla ciała i ducha. Banki, restauracje, ogródki kawiarniane, kioski z pamiątkami. W północnym rogu rynku ( Trg, sv. Stjepana), ciągnącego się wzdłuż brzegu zatoki jest dobra rybna restauracja. Ceny jednak są dość wysokie. Rozsądnym polecam popatrzenie, gdzie przesiadują miejscowi i tam wpaść na jedzenie i inne degustacje. Nie tak elegancko ale tanio i też smacznie. W sezonie (01.04-31.10.) czynny jest punkt odprawy granicznej. Trochę taniej niż w marinie, ale stoimy przy promenadzie, gdzie ruch nawet w październiku jest duży. Jak zatrzymamy się na krótko, warto powiedzieć to obsłudze, do dwóch godzin raczej nie kasują. W pełni sezonu miejsca przy promenadzie możemy znaleźć tylko, jeśli przypłyniemy tam do południa. Popołudniu jest to raczej wykluczone nawet we wrześniu. Alternatywą będzie znajdująca się po przeciwnej stronie Kanału, marina ACI – Palmiżana. Odległość 2 Mm a z mariny pływa taxi brod ( motorówka wożąca żeglarzy do miasta). Miasto pełne jest zabytków i jednego wspaniałego miejsca widokowego, jaki rozciąga się z fortecy górującej nad miastem na zatokę aż po archipelag Wysp Piekielnych. Do najważniejszych należą; Katedra św. Stefana, Pałac Biskupi, Arsenał, Klasztor Franciszkanów i wiele innych. Zatoka chroniona jest od wiatrów NW natomiast wiatry południowe podnoszą dużą falę i rozkołys w porcie. Marina Palmiżana – ACI 49º09,8' N, 16º23,8' E Znajduje się na północnym brzegu wyspy Svetog Klementa , jednej z wysp Pakleni Otoci, czyli Piekielne Wyspy. Marina czynna tylko w sezonie letnim od 1.04. – 30.10. pomosty są pontonowe, ilość miejsc cumowniczych-190, przystosowanych do największych jachtów a nawet żaglowców. W niektórych miejscach, przy pomostach, głębokości dochodzą do 20 m. Marina świadczy wszelkie niezbędne żeglarzowi i jachtowi usługi. Woda, prąd, wc, natryski, restauracja, sklepik, kantor wymiany, gaz propan- butan (co jest dość rzadkie ale ilość tych punktów stale rośnie). Możemy też skorzystać z wspomnianej taksi-brodicy (pasażerskiej motorówki) i dokonać wypadu do miasta. Niestety marina, choć tylko w pewnej części, jest otwarta na borę. Chodzi o część pomostów po lewej stronie zatoki. Jeśli mamy wybór, próbujmy cumować bliżej prawej strony zatoki. Tam zresztą, jeśli tylko są wolne miejsca, w pierwszym rzędzie bosmani nas lokują. Jeśli zapowiada się silny północny wiatr a cumujemy po lewej stronie, podejmijmy jeszcze jedną dodatkową cumę z dziobu, jeśli oczywiście jest wolna. Tak będzie bezpieczniej. Korčula – Miasto 42º58'N, 17º08' E Usytuowana jest w małej zatoczce po wschodniej stronie miasta. Czynna jest cały rok. Wejście do mariny oznaczone główkami na falochronie i na lądzie. Może przyjmować jachty do 15 m długości. Wszystkie standardowe usługi włącznie ze stacją paliw ( jest oddalona o niecałą milę od mariny, między miastem a wyspą Badlije). Do Starówki mamy kilka kroków. Kierując się z mariny wzdłuż zatoki, dojdziemy do początku trasy wzdłuż murów obronnych, których okrążenie nie zajmie więcej czasu niż niecałą godzinę. Rano, skoro świt żegnamy to piękne miasto bez żalu, bo nasza trasa powrotna musi zahaczyć ponownie o nie. Przed nami absolutna perła Chorwacji –Dubrovnik. Niestety, mamy do niego ponad 50 Mm, więc w najlepszym układzie jakieś 10-12 godzin żeglugi. Jeśli płyniemy tam pierwszy raz, radzę być w marinie za dnia. Leży ona z dwie mile w głąb rzeki. Kierujemy się, po minięciu wysp, pod widoczny z daleka, piękny most wiszący. Jest to wejście na rzekę. Marina będzie po prawej stronie a wejście do niej przed nami. Załodze powiedzmy, że warto się pomęczyć, ponieważ to półmetek rejsu i cały następny dzień zostajemy na miejscu, poświęcając go głównie na zwiedzenie miasta i wypoczynek. Marina leży o 30 minut drogi autobusem od miasta. Autobusy kursują często a przystanek jest przy wejściu do mariny. Marina Dubrovnik „ Miho Pracat”–ACI 42º40,3'N, 18º07'E Marina jest piękna z basenem ze słodką wodą. Warto tam zrobić zakupy na powrót. Jest też sklep żeglarski, gdzie możemy kupić wspomniany poprzednio Nauticki vodič Jadrana. Honorują karty płatnicze, w tym naszą Visę-Elektron. Usytuowana jest jak wspomniałem na rzece. Nazywa się Kraška Rijeka dubrovacka., szeroka na 150- 400m dostępna dla jachtów nawet największych. Rzeka płynie w tym miejscu w wąwozie i bura ( bora ) wieje tu często, podnosząc na rzece falę. Sam port jest spokojny, tyle, że jest wtedy bardzo zimno. Marina świadczy wszystkie usługi i jako jedyna ( wg mojej wiedzy) ma basen ze słodką wodą. Stacja paliw też na miejscu. Część socjalna najnowocześniejsza z możliwych. Rano wybieramy się na dobrych kilka godzin do miasta. Autobusy odchodzą z przed wejścia do mariny. Rozkład jazdy i numery dostaniemy w recepcji. Do miasta mamy jakieś 30 min. jazdy. Wrażliwi niech siadają po lewej stronie, od skał a nie morza. Kierowcy to rajdowcy. Dubrovnik współrzędne zatoki w Starym Mieście 42º38'N, 18º07'E W Chorwacji pełno jest zabytkowych miasteczek i wiosek stojących na skalistym wybrzeżu ale Dubrovnik jest wśród nich najpiękniejszy. Starówka otoczona najlepiej na świecie zachowanym ciągiem murów obronnych. Można nimi (odpłatnie) przejść wokół miasta. Historia miasta sięga VI wieku n.e. a już pod koniec XII wieku Raguza ( taką nazwę miało ówczesne miasto) stała się jednym z najważniejszych miast Adriatyku. W wieku XV i XVI powstaje suwerenna Republika Dubrovnicka z potężną, liczącą ponad 200 statków ,flotą handlową. Ciekawostka dla naszych współczesnych rządzących. Republika rozwijała się i kwitła dzięki mądrej polityce m.in. celnej. Kupcy płacili zaledwie 2% cła!!! O dziwo, wszyscy byli bogaci i kupcy i republika! Dzieje tego miasta są tak ciekawe i obfite, że ponownie zapraszam do zaopatrzenia się w Przewodnik Turystyczny „Wybrzeże Chorwacji”. Ja dodam tylko, żebyście nie zapomnieli zwiedzić Akwarium w baszcie w starym porcie i ew. Muzeum Morskie. Na zwiedzenie Dubrovnika poświęcamy cały dzień a to i tak za mało! Największe miasto i port Dalmacji. Split należy do miejsc, gdzie możemy najszybciej zawrzeć znajomość z borą. Wtedy wiatr wznieca dużą falę i rozkołys w zatoce. Jeśli stanęliśmy przy nabrzeżu miejskim, czym prędzej schrońmy się w marinie. Z tym stawaniem blisko miasta jest kłopot, ponieważ przepisy zabraniają tego lub ograniczają, prawie wszędzie. Obserwujmy więc pilnie znaki nawigacyjne. Wreszcie trzeba dbać o mariny, które płacą niemałe podatki. Zabytki Splitu łatwo zwiedzić, ponieważ są zgrupowane przy zatoce. Stare Miasto, powstałe w zasadzie na ruinach części Pałacu Dioklecjana, jest bardzo urokliwe ale największą atrakcją Splitu jest sam Pałac. Zobaczymy tylko obszerne fragmenty ruin, ale starówka liczy 220 domów zamieszkałych przez ok. 3000 mieszkańców oraz znajduje się tam masa punktów usługowych, łącznie z gastronomią. Na drugi dzień zróbmy ponowny spacer, tym razem dłuższy, tym szlakiem. Wejście do Starego Miasta znajdziemy idąc promenadą wzdłuż morza aż do przystani promowej i dużych kawiarni. Wtedy na lewym trawersie, po przejściu ulicy znajdziemy wejście. A potem już sobie radźcie. Nocą wystarczy mała wędrówka uliczkami, natomiast w dzień radzę zwiedzić więcej. Zacznijmy od Złotej Bramy ( od północy). Tam ujrzymy pomnik Grgura Ninskiego. Był biskupem w X wieku i wsławił się propagowaniem liturgii w języku chorwackim. Jeśli dobrze przyjrzycie się jego stopom, ujrzycie, że jeden palec u nogi jest mocno wypolerowany. Dotknijcie go a jak głosi legenda, spotka was szczęście. Po tych emocjach czas w drogę.Rogoźnica - lub ...? 43º31'N, 15º58' E Etap do Šibeniku podzielmy raczej na dwie części, jeśli nie zatrzymały nas sztormy w portach i mamy rezerwę czasową możemy dać sobie wytchnienie. Rogoźnica a raczej marina Frapa, nie stanowi wielkiej atrakcji turystycznej. Aby zaoszczędzić na kosztach możemy próbować stanąć po przeciwnej stronie mariny, przy nabrzeżu miejskim. Próbować, bo są tam zaledwie dwa, trzy miejsca postojowe. Jedna z wielu baz nurkowania – patrz rozdział o nurkowaniu. Innym rozwiązaniem, bardziej ciekawym jest nocleg przed Rogoźnicą, w głębokiej zatoce. Tuż przed nią 43°29,55 i 15°58,00 (Rt Ploča) po prawej burcie zobaczymy zatoki. Jedna z nich, która w zasięgu oczu zacznie się zwężać, wręcz zamykać, jest tą, której szukamy. Wpływając głębiej w coraz bardziej zwężającą się część, zobaczymy po lewej ręce mini zatoki. Ich szerokość to dwie długości naszego jachtu. Możemy więc spuścić ponton i zacumować z dziobu i rufy do skał. Osłonięci jesteśmy ze wszystkich stron wysokimi skałami, więc jeśli dobrze umocowaliśmy cumy, możemy spać spokojnie. Nawet fala tam nie wejdzie a co dopiero wiatr. Miejsce nadające się do kąpieli i nurkowania. Można znaleźć jeżowce. Skradin miasto i marina ACI 43º49'N, 15º55,6' E Mamy przed sobą jakieś 25 Mm do Šibeniku i jeszcze ok. 6 Mm do Skradina. Skradin, miejscowość i marina, leżą w górze rzeki Krka, w zasadzie już u podnóża gór, z których ta rzeka spada wspaniałą kaskadą 17 wodospadów. Najwiekszy z nich ma 45 m wysokości. Atrakcje czekają nas wcześniej, bo już u wejścia do Kanału Šibenickiego. Płynąc z południa do Šibeniku, trzymajmy się bliżej wyspy Zlarin i nie próbujmy wchodzić do Kanału na skróty! Główki są oznakowane i wchodzić należy wyłącznie między nimi. Po prawej stronie szlaku są nieliche mielizny. Kanał jest wąski w niektórych miejscach i tam trzeba uważać na statki pasażerskie. Zainstalowana jest nawet sygnalizacja świetlna, mająca kierować ruchem, ale to nie jest przestrzegane. Płyniemy oczywiście na silniku. U samego wejścia do Kanału, po prawej burcie zobaczymy imponującą twierdzę św. Mikołaja, wybudowaną na morzu w XVIII w. za czasów Wenecjan. Z kanału wypływamy na Zatokę Śibenicką i przed nami otwiera się panorama miasta i dominującego nad nim wzgórza. Możemy zrobić sobie tam małą przerwę przed Skradinem. Šibenik ma również swoją Starówkę ale po Trogirze, Splicie i Dubrovniku, nie zrobi ona już na was takiego wrażenia. Sam Šibenik jest pięknie rozłożony na wzgórzach a dominuje nad nim twierdza św. Anny. Do niedawna można było cumować przy miejskim nabrzeżu za darmo ale życie biegnie i już zainstalowano tam „ tramwaje” ( takie cumy jak w marinach, umocowane do betonowych bloków na dnie) a bystry pan podaje je nam i pomaga obkładać. Nie oferują nic poza miejscem postoju a płacić trzeba. Nie radzę szukać miejsc obok, bo dno płytkie. Radzę natomiast zaplanować tam postój dwu, trzygodzinny. Wystarczy to na spacer po Starówce ( idziemy w lewo od miejsca postoju) i na wyjście do twierdzy. Warto, dla widoku i zdjęć jakie można zrobić z tego miejsca. Obok jest stacja paliwowa, więc dobrze uzupełnić paliwo i ruszamy do Skradina. Patrząc z zatoki na miasto, po lewej ręce w oddali widać most wiszący. Trochę mniejszy jak w Dubrovniku ale też imponujący. Tam wiedzie szlak do Skradina. Po obu stronach będą nam towarzyszyć „pola uprawne”. Widzimy tylko masę pływających beczek i styropianów. To hodowla małży. Po jakimś czasie zobaczymy odnogę w prawo. Szlak jest oznakowany w systemie bocznym a więc po prawej zielona po lewej czerwona, jak na morzu, mimo, że to rzeka Nad nami wysokie skały. Następnie wpływamy na Prukljansko Jezero. Tu tracimy orientację wzrokową i musimy spojrzeć na mapę. Następna boja jest u wejścia w koryto rzeki, bardzo daleko. Nasza droga prowadzi lekko w prawo, kurs 32º ( powrotny ? ) trzymając się koryta rzeki, dopływamy do mariny i leżącego tuż przy niej miasteczka Skradin. W tym dniu już nic nie zwojujemy, bo zwiedzenie wodospadów to wycieczka co najmniej na 3-4 godziny. Natomiast w miasteczku, na promenadzie jest obiekt wart zobaczenia i zdegustowania. Prawdziwa, starodawna produkcja wina domowego ( domaći wino). Widać potężne beczki i wiele narzędzi. Zapach średniowiecza. Ceny dość wysokie ale warto kupić dzbanek wina ( oczywiście na całą załogę) i posiedzieć nad nim na ławeczce. Trochę dalej jest przystań brodo-taxi (stateczki motorowe) jakie jutro powiozą nas do wodospadów. Radzę, nawet jak będzie ciepło, zabrać jakiś sweter lub kurtkę. Odchodzą regularnie co pół godziny a przejazd jest bezpłatny. Po prostu wsiadamy i płyniemy. Powinniśmy to zrobić pierwszym kursem, bo mamy w tym dniu też trochę mil do przebycia. Wstęp do Parku Narodowego kosztuje 40 kun (jakieś 24 zł). Trasa wokół wodospadów jest okrężna i dobrze ją przejść całą ale jak ktoś się zmęczy, może zawrócić. Widoki są przepiękne. Podziwiając je, będziemy wystawieni na kuszenie miejscowych, którzy prowadzą tam wszechstronny handel, nie wyłączając rakiji. Uwaga: zbliża się koniec naszej trasy i jeśli nie zużyliśmy rezerw czasowych, to czas najwyższy to zrobić. W Skradinie z powodu braku innych atrakcji i zimna, to się nam nie uda. Pamiętajmy, że tradycyjnie czeka nas jeszcze noc kapitańska. Polecam swoje przepisy kulinarne a szczególnie kapitański sos. Z marin mamy jeszcze po drodze Vodice i na zachód cały archipelag wysepek z ładnymi zatoczkami. Rozsądek nakazuje być w Jezerach najpóźniej wieczorem przed dniem zdania jachtu. Inaczej nie zdążymy przygotować jachtu do zdania w planowanym czasie. Opóźnienie kosztuje 100% ceny czarteru. Radzę więc płynąć.Vodice miasto i marina ACI 43º45,2'N, 15º47' E To zaledwie kilkanaście Mm od Skradina, ale jeśli odliczymy czas zużyty na wycieczkę, to zapasu nie ma tak dużo. Nareszcie miasto bez historii i zabytków. Czysta cywilizacja i marina też piękna. Usługi i wyposażenie pełne i dobre jak wszędzie w marinach. Tam możemy zaplanować (jeśli nie wybraliśmy postoju w jakiejś zatoczce) uroczystość zakończenia rejsu, pamiętając o konieczności zachowania spokoju i pełnej kultury. Raz tylko byłem świadkiem rozbawionego wielce, grupowego rejsu chorwackich żeglarzy ale o 2200 zapadła cisza jak makiem siał! Zmęczeni możemy trochę pospać a potem cumy oddaj i ruszamy do Jezer, czyli koniec naszej przygody! To też krótki skok i jak mamy zapas czasu, to możemy tuż przed Jezerami skręcić pod jedną z dużych wysp po naszej prawej burcie a znajdziemy tam ładną zatokę do kąpieli i nurkowania. Możemy tam zjeść obiad i popołudniu dobić do mariny. Miejsce dobre o ile nie wieje silny wiatr z S- SW. Jeśli musimy dolać paliwa ( dostaliśmy jacht z pełnym zbiornikiem i taki musimy oddać, to samo dotyczy wody) to uprzedzam, że stację paliwową w Jezerach zamykają o 1700-tej. Na pokładzie mamy 5 l kanisterek, więc jeśli niewiele nam brakuje, możemy rano przejść się na piechotę. Tak jak i w każdej marinie, natychmiast po zacumowaniu, podłączamy się do zasilania. Dostaliśmy akumulatory naładowane i takie musimy zdać. Dobrze jest spakować się z grubsza wieczorem, ponieważ rano naprawdę jest mało czasu. Ostatnie śniadanie siłą rzeczy pokaźne i uroczyste, potrwa trochę, potem staranny klar pokładu, poprzedzony starannym myciem i klarem wnętrza. W sumie czasu może nam braknąć i policzą nam dalszą dobę.Wszystkim, których zaciekawił artykuł, gorąco polecamy książkę Zbigniewa Klimczaka - „Adriatyckim szlakiem – Chorwacja dla żeglarzy”. Można ją nabyć pod adresem "Podróżnicza Księgarnia Internetowa – www.bezdroza.pl" ( Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć ). Książkę recenzował między innymi Kpt. Jerzy Kuliński - „[...]A więc nie jest to żeglarska locja senso stricto, ale poradnik dla tych, którzy po raz pierwszy chcą pożeglować po obcym morzu. Połowę objętości zajmuje jak się do tego przygotować, czego się wystrzegać, jak pokonać różne papierowe pułapki, jak nie dać się obedrzeć z pieniędzy. Jest to książka pisana w pierwszym rzędzie dla debiutantów w morskiej żegludze. [...] Krok po kroku Autor przygotowuje amatora eskapady. Czyli, dlaczego akurat Adriatyk, wieźć swoją łódkę czy czarterować, co z żywnością, czy warto tam zostawić łódkę na zimowanie. Później nieco o specyfice pogodowej, prognozach, mapach, procedurach ( także radiotelefonicznych). Im bardziej na południe, tym ważniejsza jest orientacja w sprawach cen. Klimczak wie, że to nie Szwecja czy Norwegia. Wreszcie nieco o nawigacji, czyli elementarz czytania mapy, spisu świateł oraz z korzystania z odbiornika nawigacyjnego. Czyli repetytorium czegoś takiego o co pytali (lub nie) na egzaminie na patent sternika jachtowego [...]" |
BEZPŁATNY MAGAZYN ŻEGLARSKI
Już nigdy nie przegapisz najważniejszych informacji ze świata żeglarstwa! Zapisz się na naszą listę newsletter a raz w tygodniu otrzymasz bezpłatny biuletyn z podsumowaniem aktualnych wydarzeń!
Zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych z 29 sierpnia 1997 roku (Dz. U. nr 133, poz. 883), wysłanie wypełnionego formularza oznacza zgodę użytkownika na gromadzenie, przetwarzanie i wykorzystywanie zawartych w formularzu informacji przez portal żeglarski sailnews.pl w celach statystycznych i marketingowych.