Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Strona główna arrow Artykuły arrow Rejsy w Chorwacji - zaplanuj swój rejs!

Rejsy w Chorwacji - zaplanuj swój rejs!

poniedziałek, 18.05.2009

Dubrovnik - najbardziej znane chorwackie miasto
Jeffrey Krvopic
Dla wszystkich czytelników portalu sailnews.pl przygotowaliśmy przed nowym sezonem żeglarskim nie lada gratkę – cykl artykułów Zbigniewa Klimczaka, na podstawie jego książki „Adriatyckim szlakiem – Chorwacja dla żeglarzy”. W pierwszym artykule, skupimy się na podstawowym zagadnieniu a mianowicie, planowaniu rejsu i trasie. Artykuł ten, mimo że jak mówi sam autor, kierowany jest do osób stawiających pierwsze kroki pod żaglami, stanowi także cenne źródło informacji dla wszystkich żeglujących po Adriatyku. Oddajemy zatem głos autorowi i zapraszamy do lektury.

Aby przybliżyć żeglarzom Adriatyk, wybrałem formę proponowania określonych tras jedno i dwutygodniowych. Trasy opracowane są i pod kątem ich atrakcyjności i wg kryteriów opisanych w części pierwszej. Uwzględnione są optymalne przebiegi dzienne i czas na zwiedzanie. Zwracamy uwagę na to, co jest w danej miejscowości szczególnie godne zobaczenia. Nie oznacza to jednak kurczowego trzymania się proponowanej trasy. Zarówno pogoda jak i nasze chęci mogą sprawić, że dokonamy pewnych korekt. Żeglarze bardziej lubiący samo pływanie, mogą je wydłużyć, zwłaszcza w miarę nabierania pewności siebie natomiast załogi z dziećmi nie powinny planować dłuższych przeskoków jak 15-20 Mm.

Pierwsza proponowana trasa rejsu będzie się kończyć w Dubrovniku. Jest to niewątpliwie perła Adriatyku ale bardziej na południe, w czasach istnienia starej Jugosławii, dostępna była zatoka Kotorska z  Kotorem włącznie. Niestety, po rozpadzie Jugosławii należy do Czarnogóry. Należy kiedyś jednak zobaczyć. Kotor, który w czasie trzęsienia ziemi, jakie przed laty nawiedziło te tereny mocno ucierpiał, jak też i Budvę, leżąca jeszcze dalej na południe. Przekonanych do pływania w tej części Adriatyku, należy uprzedzić, że dojazd w stosunku do miejscowości nad Adriatykiem północnym, wydłuża się nam o ponad 300 km. Jeśli do Rijeki jest to około 800 km to np. do Šukosanu odległość wynosi ok. 1100 km. O ile pojedziemy dalej na południe, Murter, Trogir, Split, dochodzą dalsze kilometry. Ale podnosi to atrakcyjność rejsu. Wyczarterowanie jachtu nawet w Zadarze czy Šukosanie spowoduje, że do wysp Hvar, Korčula czy Mlijet, będziemy się przedzierać w gęstwinie wysepek co najmniej jeden dzień ( no i drugi dzień na powrót ).

O dotarciu do Dubrovnika raczej nie ma co marzyć, chyba, że popłyniemy non-stop, ale przecież tam jedziemy na zwiedzanie a nie „oranie” morza. Plusem jest to, że coraz więcej mamy na tej trasie autostrad. Jeśli tak postanowimy, to jadąc z Cieszyna przez Bratysławę, Wiedeń i Zagrzeb, jedziemy głównie autostradami. Za Zagrzebiem dużą część również, aż do Karlovača. W budowie są nowe odcinki autostrady aż na wybrzeże. Trochę jednak poczekamy na oddanie ich do użytku.

Proponujemy rejsy obejmujące najbardziej atrakcyjny rejon Adriatyku, obejmujące i malownicze wyspy i w zasadzie wszystkie perły tego morza z Trogirem, Splitem i Dubrovnikiem na czele. Początek rejsu w Jezerach na wyspie Murter. Po dopłynięciu do Dubrovnika, powracamy trochę inną trasą do portu wyjścia. Niestety, Chorwaci jeszcze nie oferują ( choć są wyjątki) czarterów one way, co znacznie ogranicza nasze możliwości, ale to już kwestia czasu.

Powrót z Dubrovnika przez pierwsze dwa dni przebiega tą samą trasą. Niestety, biorąc pod uwagę fakt, że propozycje kierujemy do początkujących na morzu żeglarzy, nie ma innej możliwości. Dopiero po osiągnięciu Hvaru, trasa będzie przebiegać inaczej. Dla żeglarzy wprawnych i doświadczonych możemy zaproponować powrotną trasę z Dubrovnika przez wyspę Mlijet , Lastowo i Vis (port Komiża), gdzie możemy zwiedzić inna atrakcję Adriatyku. Jest to Lazurowa Grota ( Modra Spilja) na pobliskiej wyspie Bisevo. Wpadające do niej w południe światło słoneczne, odbite od dna, jest tak doskonale rozproszone, że nie widzimy efektu załamania światła w wodzie. Niestety, dobowe przeskoki na tej trasie są znaczne i wynoszą ponad 50 Mm. Ponadto na Mljecie i Lastowie nie ma portu a w Komiży port miejski nie ma żadnej infrastruktury dla żeglarzy. Od niedawna można tam zatankować wodę. Ponadto cała ta trasa przebiega pełnym morzem. Jest to więc wariant dla żeglarzy już wprawionych na morzu. Może więc za rok?! A teraz wysiadamy w Jezerach z samochodu, przeprowadzamy się na jacht w myśl wskazówek udzielonych w pierwszej części i w drogę.

Uwaga zasadnicza do wszystkich podawanych następnie współrzędnych geograficznych. Podaję je zgodnie z danymi chorwackimi, bo takie dostaniemy mapy. W stosunku do współrzędnych w systemie WSG-84 zachodzą drobne różnice, w wyniku zastosowanych poprawek, jakie podaję w dziale o GPS. W normalnych warunkach pogodowych nie ma to żadnego znaczenia ponieważ będziemy w kontakcie wzrokowym z naszym celem. Gorzej jest w warunkach bardzo złej widoczności. Lepiej wtedy nie bierzmy się do forsowania np. Bramy Splitskiej, nie mówiąc o znalezieniu wejścia do kanału Mala Proversa, między wyspą Dugi Otok a Katiną. Niektóre współrzędne podane będą w systemie WSG-84, ale zawsze ten fakt zaznaczę. Jak przechodzić z jednych na drugie, w dziale o GPS podaję poprawki Instytutu Hydrograficznego w Splicie – wydawcy map chorwackich. W rozdziale szóstym pt: Mapki i plany marin, podane są wycinki map z podejść do marin oraz bardzo dokładne plany samych marin.

Jezera
Jezera
Trasa dwutygodniowa
Jezera ( 43º47,1'N, 15º32,2'E) – nasz port zaokrętowania

Miejscowość położona na południowo-wschodnim krańcu wyspy. W zasadzie, dzięki mostowi w Tisno, który otwierany jest tylko dwa razy w tygodniu na 0,5 godz. jest wyspą tylko z nazwy. Marina ACI, stacja paliwowa na brzegu i wszystko to, co człowiek potrzebuje dla miłego spędzenia czasu i zrobienia ostatnich zakupów przed wypłynięciem.

Wychodząc z Mariny w kierunku miasteczka, jakieś 200 m, za Barem, skręcamy w lewo i dochodząc po kilkunastu metrach do uliczki równoległej, natkniemy się na „punkt zaopatrzenia podstawowego załogi”: domače wino- czerwone, białe, w cenie 10 kun. Radzę wybrać się tam z własnym pojemnikiem, bo opakowania u prywatnych producentów są towarem deficytowym.

ACI prowadzi na Adriatyku sieć swoich marin, od Puli począwszy na Dubrovniku skończywszy. Jest ich ponad 20. W tych marinach funkcjonują firmy czarterowe, nieraz po kilka, czy kilkanaście, jak w Sukošanie.

W Jezerach ACI nie ma jachtów czarterowych. Natomiast bazę swoją ma tam firma z Zagrzebia „SAY” Zgłaszamy się w recepcji naszego dobrodzieja i zostajemy poinformowani, kiedy nasza łódka będzie gotowa do przekazania. Jak wspomniałem, w umowie będziemy mieli zaznaczone, że jacht zostanie wydany do godziny 1700- tej. W okresie posezonowym ruch jest mniejszy, ekipy sprzątające i sprawdzające jacht czynią to sukcesywnie, więc jeśli szczęście dopisze, możemy dostać jacht i o godzinie 1300- 1400-tej. Do tego czasu można bambetle włożyć do dużego wózka, zostawić kogoś na straży i pójść do miasteczka na rekonesans. Można usiąść pod palmami i napić się piwka. Ostrzegam, ceny w knajpkach w marinach są kilkakrotnie wyższe, lepiej więc zrobić to w barach w mieście lub kupić piwko na nabrzeżu, usiąść na ławeczce i rozkoszować się atmosferą portu.

Co robimy po przejęciu jachtu pisałem poprzednio, więc teraz zakładam, że pierwszy wieczór na jachcie w marinie był urokliwy, nastrój miły a spanie doskonałe. Tu ostrzegam i apeluję dla dobra imienia polskich żeglarzy .W Chorwacji nie ma absolutnie zwyczaju śpiewania głośno i na kei czy pokładzie szant lub innych pieśni. Załogi żyją tam w dość wyizolowanym własnym świecie, nie przeszkadzają innym i nie chcą, żeby im przeszkadzać. Incydenty są potępiane i możemy spotkać się z interwencją obsługi.

Na wielu jachtach, wieczorną porą załogi popijają kawkę, koniaki, whisky i co tam jeszcze, słuchają muzyki, ale te odgłosy ledwo lub wcale nie dochodzą do sąsiednich jachtów. Zawsze można liczyć na pomoc sąsiadów w potrzebie. Rano, na kei czy w łazienkach, wszyscy się na ogół pozdrawiają.

Jest po śniadaniu, klar zrobiony, skiper był w recepcji i zapoznał się z prognozą. Jeśli wszystko jest w porządku, przynajmniej przez najbliższe 12 godzin, odchodzimy. W planie jedna z najpiękniejszych pereł Adriatyku – Trogir. Mamy do przebycia w linii prostej ok. 35 Mm. Uwaga: jeśli w założeniu mamy dotarcie do Dubrovnika, nie stać nas na żadne halsówki. Wiatr w dziób, silnik naprzód, może coś na trasie wydarzy się pomyślnego. W Trogirze powinniśmy być we wczesnych godzinach popołudniowych. Znalezienie wejścia do Trogiru jest dość trudne. Po minięciu ostatniego cypla przed miastem, kiedy otworzy się przed nami duża zatoka, brzegi zobaczymy zupełnie zabudowane. Po pierwsze kierujmy się wytyczonym kursem, po drugie płyńmy na widoczną zabudowę przemysłową, to stocznia.

W miarę zbliżania się zobaczymy ją wyraźnie a leży ona na prawym brzegu. Płyniemy kanałem i niedługo, po prawej ujrzymy początki pomostów mariny. Po lewej mamy starówkę Trogiru.

Kanał przegrodzony jest mostem, który bardzo rzadko jest otwierany. Możemy stanąć przy nabrzeżu miejskim ( uwaga na zakaz cumowania w odległości mniejszej od 130 m od mostu), zapłacimy dużo mniej, ale bez żadnych innych usług, chyba, że zawinęliśmy tam tylko na krótki czas. Na noc lepiej stanąć w marinie Trogir, na północnym brzegu wyspy Ciovo.

Trogir
Trogir
Marina Trogir - ACI ( 43º30,8'N, 16º15,2'E )
Czynna cały rok, posiada 200 miejsc cumowniczych przy pomostach pontonowych, dla jachtów do 18 m długości. Woda i ładowanie akumulatorów, serwis silników, miejsca noclegowe, restaurację, snack-bar, sklepik no i doskonale wyposażoną część socjalną. Możemy też zatankować paliwo i wyczarterować jacht.

Ponadto kantor wymiany walut Czego tam nie dostaniemy, znajdziemy w mieście, po drugiej stronie kanału. Start z tej mariny może być alternatywą dla Jezer.

Trogir- Stare Miasto (43º31'N, 16º16'E )
Historia miasta założonego przez Greków sięga III wieku p.n.e. W Chorwacji, posiadającej wiele takich miast, wyróżnia się niezwykłą urodą. Starówka zajmuje płaski fragment wybrzeża i jest to mała wysepka, którą łączą mosty z lądem i wyspą Čiovo. Jest uroczą plątaniną średniowiecznych ulic i zaułków. Od strony wody posiada szeroką, wysadzaną palmami, promenadę. W księgarniach możemy zaopatrzyć się w wydawnictwa poświęcone miastu i to w języku polskim.

Wieczorem, jak zapalą się lampy, wrażenia ze spaceru wąskimi uliczkami a potem na ławeczce czy w knajpce wypita lampka wina, pozostaną na zawsze w naszej pamięci. W ślad za wspomnianą już książką Wybrzeże Chorwacji – od Istrii po Dalmację podaję miejsca warte zwiedzenia. Dodam od razu, że wszystkie tego typu informacje stricte turystyczne, będą pochodzić z tegoż wydania. Z wody zobaczymy więc, niedostępną dla turystów, XV-wieczną twierdzę Kamerlengo, dalej Katedrę św. Laurencjusza z arcydziełem renesansu, kaplicą św. Jana. Budowa tej jednej z najciekawszych dalmatyńskich świątyń rozpoczęta została w 1123 r. Po resztę informacji odsyłam do wspomnianego przewodnika. Warto zabrać go na jacht.

Hvar Miasto 43º10,5'N, 16º27' E
Dzieli nas od niego jakieś 25 Mm. Jak zwykle sprawdzamy prognozy pogody i jak Eol pozwala, to w drogę. Jak wyjdziemy zza wyspy Čiovo, kierujmy się na pełne morze przez kanał Soltański / mijamy wyspę Solta lewą burtą. Po jej minięciu obieramy kurs na Hvar, konkretnie do Kanału Pakleni. Na jego końcu po lewej otwiera się panorama miasta Hvar. Cumowanie jest płatne, jest woda i ładowanie akumulatorów. W mieście znajdziemy wszystko co jest nam potrzebne dla ciała i ducha. Banki, restauracje, ogródki kawiarniane, kioski z pamiątkami. W północnym rogu rynku ( Trg, sv. Stjepana), ciągnącego się wzdłuż brzegu zatoki jest dobra rybna restauracja. Ceny jednak są dość wysokie. Rozsądnym polecam popatrzenie, gdzie przesiadują miejscowi i tam wpaść na jedzenie i inne degustacje. Nie tak elegancko ale tanio i też smacznie. W sezonie (01.04-31.10.) czynny jest punkt odprawy granicznej. Trochę taniej niż w marinie, ale stoimy przy promenadzie, gdzie ruch nawet w październiku jest duży. Jak zatrzymamy się na krótko, warto powiedzieć to obsłudze, do dwóch godzin raczej nie kasują. W pełni sezonu miejsca przy promenadzie możemy znaleźć tylko, jeśli przypłyniemy tam do południa. Popołudniu jest to raczej wykluczone nawet we wrześniu. Alternatywą będzie znajdująca się po przeciwnej stronie Kanału, marina ACI – Palmiżana.

Odległość 2 Mm a z mariny pływa taxi brod ( motorówka wożąca żeglarzy do miasta). Miasto pełne jest zabytków i jednego wspaniałego miejsca widokowego, jaki rozciąga się z fortecy górującej nad miastem na zatokę aż po archipelag Wysp Piekielnych. Do najważniejszych należą; Katedra św. Stefana, Pałac Biskupi, Arsenał, Klasztor Franciszkanów i wiele innych. Zatoka chroniona jest od wiatrów NW natomiast wiatry południowe podnoszą dużą falę i rozkołys w porcie.

Marina Palmiżana – ACI 49º09,8' N, 16º23,8' E
Znajduje się na północnym brzegu wyspy Svetog Klementa , jednej z wysp Pakleni Otoci, czyli Piekielne Wyspy. Marina czynna tylko w sezonie letnim od 1.04. – 30.10. pomosty są pontonowe, ilość miejsc cumowniczych-190, przystosowanych do największych jachtów a nawet żaglowców. W niektórych miejscach, przy pomostach, głębokości dochodzą do 20 m. Marina świadczy wszelkie niezbędne żeglarzowi i jachtowi usługi. Woda, prąd, wc, natryski, restauracja, sklepik, kantor wymiany, gaz propan- butan (co jest dość rzadkie ale ilość tych punktów stale rośnie). Możemy też skorzystać z wspomnianej taksi-brodicy (pasażerskiej motorówki) i dokonać wypadu do miasta. Niestety marina, choć tylko w pewnej części, jest otwarta na borę. Chodzi o część pomostów po lewej stronie zatoki. Jeśli mamy wybór, próbujmy cumować bliżej prawej strony zatoki. Tam zresztą, jeśli tylko są wolne miejsca, w pierwszym rzędzie bosmani nas lokują. Jeśli zapowiada się silny północny wiatr a cumujemy po lewej stronie, podejmijmy jeszcze jedną dodatkową cumę z dziobu, jeśli oczywiście jest wolna. Tak będzie bezpieczniej.

Korčula – Miasto 42º58'N, 17º08' E
Korčula wyspa i Korčula miasto. Miasto leży na południowo-wschodnim krańcu wyspy a słynne jest z tego, że urodził się tu Marco Polo. O tym potem. Nawigacyjnie etap jest prosty, płyniemy Korčulańskim Kanałem. Jeśli warunki są trudne, zła widoczność, musimy starannie prowadzić nawigację aby nie wpakować się na głazy i latarnię Pločice. W dzień wysepka z latarnią wyglądają pięknie. Na końcu Kanału wyłoni się przed nami w całej okazałości miasto z ratuszem i portem miejskim. To trzeba uwiecznić na zdjęciach, to najbardziej fotogeniczna strona Korčuli. Całe miasto otoczone jest murami obronnymi i basztami. Marco Polo urodził się na Korčuli w 1254 roku ( co druga knajpka czy Biuro Turystyczne nazywa się jego imieniem – przesadziłem, ale takie odnosi się wrażenie). W swoją słynną podróż do Chin wyruszył 1271 r i przebywał tam 17 lat. 7 września 1298 r. doszło do bitwy morskiej na wodach Korčuli, pomiędzy flotą Wenecji i Genewy. Wenecja przegrała a w czasie tej bitwy Marco Polo został pojmany i osadzony w więzieniu na Korčuli. Zmarł 25 lat później ale w tym czasie powstało jego słynne dzieło „Opisanie świata”.

Piszę o tym i dlatego, że jak traficie na Korčulę w dniu 27 sierpnia, zobaczycie wspaniałą imprezę na wodach koło miasta, polegającą na odtworzeniu średniowiecznej bitwy. Ponieważ efekty zwiedzania są większe jeśli się do nich przygotujemy, ponownie polecam Przewodnik Turystyczny z serii Regiony pt. „Wybrzeże Chorwacji” autorstwa Sławomira Adamczaka i Katarzyny Firlej. Z ważniejszych rzeczy czytamy w nim oczywiście o Starówce Korčuli, katedrze św. Marka, Pałacu Biskupim oraz Muzeum Miejskim. Możemy też oglądnąć ruiny domu Marko Pola.

Jachty mogą cumować przy promenadzie miejskiej, głębokości dochodzą do 3-4 m. Ta część zatoki osłonięta jest od wszystkich wiatrów z ćwiartek SE i SW. Wiatr z NW podnosi falę i należy przenieść się na drugą stronę cypla. Na nabrzeżu nie mamy żadnych usług. Na dłuższy postój lepiej wybrać marinę.

Korčula
Korčula
Marina Korčula – ACI 42º57,6' N, 17º08,4' E
Usytuowana jest w małej zatoczce po wschodniej stronie miasta. Czynna jest cały rok. Wejście do mariny oznaczone główkami na falochronie i na lądzie. Może przyjmować jachty do 15 m długości. Wszystkie standardowe usługi włącznie ze stacją paliw ( jest oddalona o niecałą milę od mariny, między miastem a wyspą Badlije). Do Starówki mamy kilka kroków. Kierując się z mariny wzdłuż zatoki, dojdziemy do początku trasy wzdłuż murów obronnych, których okrążenie nie zajmie więcej czasu niż niecałą godzinę.

Rano, skoro świt żegnamy to piękne miasto bez żalu, bo nasza trasa powrotna musi zahaczyć ponownie o nie. Przed nami absolutna perła Chorwacji –Dubrovnik. Niestety, mamy do niego ponad 50 Mm, więc w najlepszym układzie jakieś 10-12 godzin żeglugi.

Jeśli płyniemy tam pierwszy raz, radzę być w marinie za dnia. Leży ona z dwie mile w głąb rzeki. Kierujemy się, po minięciu wysp, pod widoczny z daleka, piękny most wiszący.
Jest to wejście na rzekę. Marina będzie po prawej stronie a wejście do niej przed nami. Załodze powiedzmy, że warto się pomęczyć, ponieważ to półmetek rejsu i cały następny dzień zostajemy na miejscu, poświęcając go głównie na zwiedzenie miasta i wypoczynek. Marina leży o 30 minut drogi autobusem od miasta. Autobusy kursują często a przystanek jest przy wejściu do mariny.

Marina Dubrovnik „ Miho Pracat”–ACI 42º40,3'N, 18º07'E
Marina jest piękna z basenem ze słodką wodą. Warto tam zrobić zakupy na
powrót. Jest też sklep żeglarski, gdzie możemy kupić wspomniany poprzednio Nauticki vodič Jadrana. Honorują karty płatnicze, w tym naszą Visę-Elektron. Usytuowana jest jak wspomniałem na rzece. Nazywa się Kraška Rijeka dubrovacka., szeroka na 150- 400m dostępna dla jachtów nawet największych. Rzeka płynie w tym miejscu w wąwozie i bura ( bora ) wieje tu często, podnosząc na rzece falę. Sam port jest spokojny, tyle, że jest wtedy bardzo zimno.

Marina świadczy wszystkie usługi i jako jedyna ( wg mojej wiedzy) ma basen ze słodką wodą. Stacja paliw też na miejscu. Część socjalna najnowocześniejsza z możliwych. Rano wybieramy się na dobrych kilka godzin do miasta. Autobusy odchodzą z przed wejścia do mariny. Rozkład jazdy i numery dostaniemy w recepcji. Do miasta mamy jakieś 30 min. jazdy. Wrażliwi niech siadają po lewej stronie, od skał a nie morza. Kierowcy to rajdowcy.

Dubrovnik współrzędne zatoki w Starym Mieście 42º38'N, 18º07'E

W Chorwacji pełno jest zabytkowych miasteczek i wiosek stojących na skalistym wybrzeżu ale Dubrovnik jest wśród nich najpiękniejszy. Starówka otoczona najlepiej na świecie zachowanym ciągiem murów obronnych. Można nimi (odpłatnie) przejść wokół miasta.

Historia miasta sięga VI wieku n.e. a już pod koniec XII wieku Raguza ( taką nazwę miało ówczesne miasto) stała się jednym z najważniejszych miast Adriatyku. W wieku XV i XVI powstaje suwerenna Republika Dubrovnicka z potężną, liczącą ponad 200 statków ,flotą handlową. Ciekawostka dla naszych współczesnych rządzących. Republika rozwijała się i kwitła dzięki mądrej polityce m.in. celnej. Kupcy płacili zaledwie 2% cła!!! O dziwo, wszyscy byli bogaci i kupcy i republika! Dzieje tego miasta są tak ciekawe i obfite, że ponownie zapraszam do zaopatrzenia się w Przewodnik Turystyczny „Wybrzeże Chorwacji”. Ja dodam tylko, żebyście nie zapomnieli zwiedzić Akwarium w baszcie w starym porcie i ew. Muzeum Morskie. Na zwiedzenie Dubrovnika poświęcamy cały dzień a to i tak za mało!

Ale czas goni. Pamiętając, że czeka nas ponownie ponad 50 Mm, wracamy wcześniej na jacht. Płacimy też przed zamknięciem recepcji, bo znowu radzę wypłynąć bardzo wcześnie. Śniadanie możemy robić w trakcie płynięcia, zaoszczędzimy też trochę czasu. A więc ponownie do Korčuli.

Pewno zauważyliśmy, że wyjście z Korčuli na wschód jest mocno skomplikowane nawigacyjnie. W dzień nie stanowi to problemu ale wyobraźmy sobie tę drogę w nocy. I tak radzę sobie co nieco ponotować, bo może się zdarzyć, że będziemy musieli płynąć nocą. Utrudnieniem mogą być wygaszone, tak pięknie zaznaczone na mapie latarnie. Tak miałem w jednym wypadku, i nie było to miłe uczucie, kiedy o kilkadziesiąt metrów od jachtu pojawiła się jasna, nisko położona smuga. Okazała się kamienistym, na dwa metry wysokim brzegiem płaskiej wysepki, na której winna była świecić latarnia.

W dzień możemy iść na skróty, pomiędzy wysepkami wschodniego krańca Korčuli, zwłaszcza jak będziemy chcieli tankować paliwo. Stacja paliwowa jest przed mariną. Ale jak grozi nam podejście w nocy a nie jesteśmy doświadczonymi żeglarzami, idźmy bliżej wyspy Peljes, kurs na miejscowość Orebic. To dość oświetlony kawałek wybrzeża. Wtedy wszystkie wyspy zostawiamy po lewej burcie. Na trawersie Orebica powinniśmy zobaczyć rozświetlone nabrzeże i całą Korčulę. Świateł wejściowych do mariny nie widzimy, więc kierujmy się prostopadle na brzeg, biorąc kurs w lewo od oświetlonego kościoła. Nie więcej niż na bardzo duży i dobrze oświetlony hotel. Po zbliżeniu się do brzegu zobaczymy w pewnej chwili światła na główkach na wejściu do mariny. Opowiem o pewnym ładnym ale niezbyt miłym zjawisku, jakie często rano zdarza się w tej marinie.

Otóż, jak wieje mocny burin, wali prostopadle w pirs w którym są kanały łączące morze z portem. W nabrzeżu są kratki odpływowe i w takiej sytuacji każda taka kratka zamienia się w „wydmuch wieloryba”. Jak fala uderzy w pirs z tej kratki bucha gejzer wody, wysoki na kilka metrów. Jak stoicie naprzeciw kratki, rufą do brzegu, macie tę wodę w jachcie. Jak idziecie rano do łazienki, mimo robienia slalomu między pióropuszami wody, jesteście zupełnie mokrzy. Dobrze więc stawać przy wewnętrznych pomostach ale tam zwykle nie ma miejsca. Natomiast obserwowanie tego zjawiska z oddali jest interesujące, zwłaszcza jak patrzymy na miny zaskoczonych kolegów. Rano dalej, nocleg w Palmiżanie i rano do Splitu.

Z Palmiżany obieramy kurs na Splitską Bramę. Jest to rzeczywiście brama i to wąska. Ruch w niej olbrzymi, bo płyną tam promy chorwackie i włoskie a czasami i marynarka wojenna. Do tego masa jachtów. A wszystko w obu kierunkach. Zalecam daleko posuniętą ostrożność i umiejętność przewidywania. Jeśli złapie nas jakaś nagła utrata widoczności, nie próbujmy pokonywać tej bramy, to jak toto-lotek. Lepiej poczekać aż coś da się zobaczyć.

Z Bramy kurs na Split a jak się zbliżymy, to zobaczymy, że miasto leży w dużej zatoce. Kierujemy się w głąb zatoki, trzymając się lewej strony. Płyniemy wzdłuż usypanego z głazów długiego pirsu a na jego końcu znajdziemy wejście do mariny.

Marina ACI Split 43º30,1' N, 16º26' E
Przypominam, że na nasze spotkanie zawsze wyjdzie obsługa i będzie nam pokazywać, gdzie mamy dobić. Trzeba ich słuchać. Mariny są przepełnione, różne pomosty są przystosowane do różnej wielkości jachtów jak też mają różne głębokości. Niegrzecznie jest zająć miejsce dla jakiegoś 13-15 m jachtu, jeśli my mamy jacht 10 m. Jak nikogo nie widzimy, możemy zawsze porozumieć się przez VHF kanał 17 i poprosić o pokazanie miejsca. Marina czynna cały rok. Ma 400 miejsc cumowniczych. Oferuje wodę, prąd, kasyno, restaurację, snack-bar,
Kawiarnię, bank, prysznice i wc, pralnię, usługi serwisowe (jachtowe i silnikowe) Są tam też dwa Kluby Żeglarskie. Stacja paliw niedaleko, koło Hotelu „Marjan”.

Uwaga: w Splicie są jeszcze 3 mariny Klubów Sportowych z czego jeden dość blisko mariny ACI. Pozostałe są położone dalej. Najprościej jest jednak zacumować w marinie ACI. W Splicie z pewnością zacumujemy późnym popołudniem. Jeśli po posiłku stwierdzimy, że nie jesteśmy zbyt zmęczeni, warto wybrać się na krótki spacer do miasta. To jakieś 20 minut piechotą a zobaczenie palm na promenadzie i przejście się uliczkami Starego Miasta łącznie z pałacem Cesarza Rzymskiego Dioklecjana,w blasku latarni, to zupełnie co innego niż zobaczenie tego w dzień.

Split
Split
Split Miasto 43º30'N, 16º26' E
Największe miasto i port Dalmacji. Split należy do miejsc, gdzie możemy najszybciej zawrzeć znajomość z borą. Wtedy wiatr wznieca dużą falę i rozkołys w zatoce. Jeśli stanęliśmy przy nabrzeżu miejskim, czym prędzej schrońmy się w marinie. Z tym stawaniem blisko miasta jest kłopot, ponieważ przepisy zabraniają tego lub ograniczają, prawie wszędzie. Obserwujmy więc pilnie znaki nawigacyjne. Wreszcie trzeba dbać o mariny, które płacą niemałe podatki. Zabytki Splitu łatwo zwiedzić, ponieważ są zgrupowane przy zatoce. Stare Miasto, powstałe w zasadzie na ruinach części Pałacu Dioklecjana, jest bardzo urokliwe ale największą atrakcją Splitu jest sam Pałac.

Zobaczymy tylko obszerne fragmenty ruin, ale starówka liczy 220 domów zamieszkałych przez ok. 3000 mieszkańców oraz znajduje się tam masa punktów usługowych, łącznie z gastronomią. Na drugi dzień zróbmy ponowny spacer, tym razem dłuższy, tym szlakiem. Wejście do Starego Miasta znajdziemy idąc promenadą wzdłuż morza aż do przystani promowej i dużych kawiarni. Wtedy na lewym trawersie, po przejściu ulicy znajdziemy wejście. A potem już sobie radźcie. Nocą wystarczy mała wędrówka uliczkami, natomiast w dzień radzę zwiedzić więcej. Zacznijmy od Złotej Bramy ( od północy). Tam ujrzymy pomnik Grgura Ninskiego. Był biskupem w X wieku i wsławił się propagowaniem liturgii w języku chorwackim. Jeśli dobrze przyjrzycie się jego stopom, ujrzycie, że jeden palec u nogi jest mocno wypolerowany. Dotknijcie go a jak głosi legenda, spotka was szczęście. Po tych emocjach czas w drogę.

Rogoźnica
Rogoźnica
Rogoźnica - lub ...? 43º31'N, 15º58' E
Etap do Šibeniku podzielmy raczej na dwie części, jeśli nie zatrzymały nas sztormy w portach i mamy rezerwę czasową możemy dać sobie wytchnienie. Rogoźnica a raczej marina Frapa, nie stanowi wielkiej atrakcji turystycznej. Aby zaoszczędzić na kosztach możemy próbować stanąć po przeciwnej stronie mariny, przy nabrzeżu miejskim. Próbować, bo są tam zaledwie dwa, trzy miejsca postojowe. Jedna z wielu baz nurkowania – patrz rozdział o nurkowaniu. Innym rozwiązaniem, bardziej ciekawym jest nocleg przed Rogoźnicą, w głębokiej zatoce.

Tuż przed nią 43°29,55 i 15°58,00 (Rt Ploča) po prawej burcie zobaczymy zatoki. Jedna z nich, która w zasięgu oczu zacznie się zwężać, wręcz zamykać, jest tą, której szukamy. Wpływając głębiej w coraz bardziej zwężającą się część, zobaczymy po lewej ręce mini zatoki. Ich szerokość to dwie długości naszego jachtu. Możemy więc spuścić ponton i zacumować z dziobu i rufy do skał. Osłonięci jesteśmy ze wszystkich stron wysokimi skałami, więc jeśli dobrze umocowaliśmy cumy, możemy spać spokojnie. Nawet fala tam nie wejdzie a co dopiero wiatr. Miejsce nadające się do kąpieli i nurkowania. Można znaleźć jeżowce.

Skradin
Skradin
Skradin miasto i marina ACI 43º49'N, 15º55,6' E
Mamy przed sobą jakieś 25 Mm do Šibeniku i jeszcze ok. 6 Mm do Skradina. Skradin, miejscowość i marina, leżą w górze rzeki Krka, w zasadzie już u podnóża gór, z których ta rzeka spada wspaniałą kaskadą 17 wodospadów. Najwiekszy z nich ma 45 m wysokości. Atrakcje czekają nas wcześniej, bo już u wejścia do Kanału Šibenickiego. Płynąc z południa do Šibeniku, trzymajmy się bliżej wyspy Zlarin i nie próbujmy wchodzić do Kanału na skróty! Główki są oznakowane i wchodzić należy wyłącznie między nimi. Po prawej stronie szlaku są nieliche mielizny. Kanał jest wąski w niektórych miejscach i tam trzeba uważać na statki pasażerskie. Zainstalowana jest nawet sygnalizacja świetlna, mająca kierować ruchem, ale to nie jest przestrzegane. Płyniemy oczywiście na silniku. U samego wejścia do Kanału, po prawej burcie zobaczymy imponującą twierdzę św. Mikołaja, wybudowaną na morzu w XVIII w. za czasów Wenecjan.

Z kanału wypływamy na Zatokę Śibenicką i przed nami otwiera się panorama miasta i dominującego nad nim wzgórza. Możemy zrobić sobie tam małą przerwę przed Skradinem. Šibenik ma również swoją Starówkę ale po Trogirze, Splicie i Dubrovniku, nie zrobi ona już na was takiego wrażenia. Sam Šibenik jest pięknie rozłożony na wzgórzach a dominuje nad nim twierdza św. Anny. Do niedawna można było cumować przy miejskim nabrzeżu za darmo ale życie biegnie i już zainstalowano tam „ tramwaje” ( takie cumy jak w marinach, umocowane do betonowych bloków na dnie) a bystry pan podaje je nam i pomaga obkładać. Nie oferują nic poza miejscem postoju a płacić trzeba. Nie radzę szukać miejsc obok, bo dno płytkie. Radzę natomiast zaplanować tam postój dwu, trzygodzinny. Wystarczy to na spacer po Starówce ( idziemy w lewo od miejsca postoju) i na wyjście do twierdzy. Warto, dla widoku i zdjęć jakie można zrobić z tego miejsca. Obok jest stacja paliwowa, więc dobrze uzupełnić paliwo i ruszamy do Skradina. Patrząc z zatoki na miasto, po lewej ręce w oddali widać most wiszący. Trochę mniejszy jak w Dubrovniku ale też imponujący. Tam wiedzie szlak do Skradina. Po obu stronach będą nam towarzyszyć „pola uprawne”. Widzimy tylko masę pływających beczek i styropianów. To hodowla małży. Po jakimś czasie zobaczymy odnogę w prawo. Szlak jest oznakowany w systemie bocznym a więc po prawej zielona po lewej czerwona, jak na morzu, mimo, że to rzeka Nad nami wysokie skały. Następnie wpływamy na Prukljansko Jezero.

Tu tracimy orientację wzrokową i musimy spojrzeć na mapę. Następna boja jest u wejścia w koryto rzeki, bardzo daleko. Nasza droga prowadzi lekko w prawo, kurs 32º ( powrotny ? ) trzymając się koryta rzeki, dopływamy do mariny i leżącego tuż przy niej miasteczka Skradin. W tym dniu już nic nie zwojujemy, bo zwiedzenie wodospadów to wycieczka co najmniej na 3-4 godziny. Natomiast w miasteczku, na promenadzie jest obiekt wart zobaczenia i zdegustowania. Prawdziwa, starodawna produkcja wina domowego ( domaći wino). Widać potężne beczki i wiele narzędzi. Zapach średniowiecza. Ceny dość wysokie ale warto kupić dzbanek wina ( oczywiście na całą załogę) i posiedzieć nad nim na ławeczce.

Trochę dalej jest przystań brodo-taxi (stateczki motorowe) jakie jutro powiozą nas do wodospadów. Radzę, nawet jak będzie ciepło, zabrać jakiś sweter lub kurtkę. Odchodzą regularnie co pół godziny a przejazd jest bezpłatny. Po prostu wsiadamy i płyniemy. Powinniśmy to zrobić pierwszym kursem, bo mamy w tym dniu też trochę mil do przebycia. Wstęp do Parku Narodowego kosztuje 40 kun (jakieś 24 zł).

Trasa wokół wodospadów jest okrężna i dobrze ją przejść całą ale jak ktoś się zmęczy, może zawrócić. Widoki są przepiękne. Podziwiając je, będziemy wystawieni na kuszenie miejscowych, którzy prowadzą tam wszechstronny handel, nie wyłączając rakiji. Uwaga: zbliża się koniec naszej trasy i jeśli nie zużyliśmy rezerw czasowych, to czas najwyższy to zrobić. W Skradinie z powodu braku innych atrakcji i zimna, to się nam nie uda. Pamiętajmy, że tradycyjnie czeka nas jeszcze noc kapitańska. Polecam swoje przepisy kulinarne a szczególnie kapitański sos. Z marin mamy jeszcze po drodze Vodice i na zachód cały archipelag wysepek z ładnymi zatoczkami. Rozsądek nakazuje być w Jezerach najpóźniej wieczorem przed dniem zdania jachtu. Inaczej nie zdążymy przygotować jachtu do zdania w planowanym czasie. Opóźnienie kosztuje 100% ceny czarteru. Radzę więc płynąć.

Vodice
Vodice
Vodice miasto i marina ACI 43º45,2'N, 15º47' E
To zaledwie kilkanaście Mm od Skradina, ale jeśli odliczymy czas zużyty na wycieczkę, to zapasu nie ma tak dużo. Nareszcie miasto bez historii i zabytków. Czysta cywilizacja i marina też piękna. Usługi i wyposażenie pełne i dobre jak wszędzie w marinach. Tam możemy zaplanować (jeśli nie wybraliśmy postoju w jakiejś zatoczce) uroczystość zakończenia rejsu, pamiętając o konieczności zachowania spokoju i pełnej kultury. Raz tylko byłem świadkiem rozbawionego wielce, grupowego rejsu chorwackich żeglarzy ale o 2200 zapadła cisza jak makiem siał!

Zmęczeni możemy trochę pospać a potem cumy oddaj i ruszamy do Jezer, czyli koniec naszej przygody! To też krótki skok i jak mamy zapas czasu, to możemy tuż przed Jezerami skręcić pod jedną z dużych wysp po naszej prawej burcie a znajdziemy tam ładną zatokę do kąpieli i nurkowania. Możemy tam zjeść obiad i popołudniu dobić do mariny. Miejsce dobre o ile nie wieje silny wiatr z S- SW. Jeśli musimy dolać paliwa ( dostaliśmy jacht z pełnym zbiornikiem i taki musimy oddać, to samo dotyczy wody) to uprzedzam, że stację paliwową w Jezerach zamykają o 1700-tej. Na pokładzie mamy 5 l kanisterek, więc jeśli niewiele nam brakuje, możemy rano przejść się na piechotę. Tak jak i w każdej marinie, natychmiast po zacumowaniu, podłączamy się do zasilania.
Dostaliśmy akumulatory naładowane i takie musimy zdać. Dobrze jest spakować się z grubsza wieczorem, ponieważ rano naprawdę jest mało czasu. Ostatnie śniadanie siłą rzeczy pokaźne i uroczyste, potrwa trochę, potem staranny klar pokładu, poprzedzony starannym myciem i klarem wnętrza. W sumie czasu może nam braknąć i policzą nam dalszą dobę.

Adriatyckim szlakiem - Chorwacja dla żeglarzy
Adriatyckim szlakiem
Wszystkim, których zaciekawił artykuł, gorąco polecamy książkę Zbigniewa Klimczaka - „Adriatyckim szlakiem – Chorwacja dla żeglarzy”. Można ją nabyć pod adresem "Podróżnicza Księgarnia Internetowa – www.bezdroza.pl" ( Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć ). Książkę recenzował między innymi Kpt. Jerzy Kuliński - „[...]A więc nie jest to żeglarska locja senso stricto, ale poradnik dla tych, którzy po raz pierwszy chcą pożeglować po obcym morzu. Połowę objętości zajmuje jak się do tego przygotować, czego się wystrzegać, jak pokonać różne papierowe pułapki, jak nie dać się obedrzeć z pieniędzy. Jest to książka pisana w pierwszym rzędzie dla debiutantów w morskiej żegludze. [...] Krok po kroku Autor przygotowuje amatora eskapady. Czyli, dlaczego akurat Adriatyk, wieźć swoją łódkę czy czarterować, co z żywnością, czy warto tam zostawić łódkę na zimowanie. Później nieco o specyfice pogodowej, prognozach, mapach, procedurach ( także radiotelefonicznych). Im bardziej na południe, tym ważniejsza jest orientacja w sprawach cen. Klimczak wie, że to nie Szwecja czy Norwegia. Wreszcie nieco o nawigacji, czyli elementarz czytania mapy, spisu świateł oraz z korzystania z odbiornika nawigacyjnego. Czyli repetytorium czegoś takiego o co pytali (lub nie) na egzaminie na patent sternika jachtowego [...]"

 
Szukaj w portalu
Image
Znajdź nas na Facebooku
Image

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Image
współpraca
Image Image

 

Image

 

Image

 

Image

BEZPŁATNY MAGAZYN ŻEGLARSKI

Już nigdy nie przegapisz najważniejszych informacji ze świata żeglarstwa! Zapisz się na naszą listę newsletter a raz w tygodniu otrzymasz bezpłatny biuletyn z podsumowaniem aktualnych wydarzeń!

Zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych z 29 sierpnia 1997 roku (Dz. U. nr 133, poz. 883), wysłanie wypełnionego formularza oznacza zgodę użytkownika na gromadzenie, przetwarzanie i wykorzystywanie zawartych w formularzu informacji przez portal żeglarski sailnews.pl w celach statystycznych i marketingowych.