 foto: Jacek Soroka Piotra Stelmarczyka, organizatora i pomysłodawcy Regat Unity Line, większości polskich żeglarzy nie trzeba przedstawiać. Od kilkunastu lat działa aktywnie na rzecz popularyzacji żeglarstwa w naszym kraju. Swoimi działaniami przyczynia się także do rozwoju kultury żeglarskiej i zacieśniania więzi między żeglarzami z naszego kraju jak i Niemiec oraz Danii. Zapraszamy do zapoznania się z wywiadem, w którym Piotr Stelmarczyk opowiada nam o początkach swojej przygody z żeglarstwem jak i zdradza szczegóły nie lada niespodzianki związanej z tegoroczną edycją regat Unity Line, a mianowicie udziałem w tejże imprezie kpt. Joanny Pajkowskiej.
Zacznijmy może od początku. Każdy żeglarz stawia kiedyś „pierwsze kroki”, zaraża się miłością do żeglarstwa na całe życia. Jak zaczęła się Pana przygoda z żeglarstwem?
Zaczęło się od kolegi podwórka w centrum Łodzi. Zebrało się kilku nastolatków, poszliśmy do Klubu Sportów Wodnych LOK i zaczęliśmy kurs żeglarski. Zaczęło około 200 młodych ludzi, skończyło około 50. Potem była Jastarnia i kurs na sternika jachtowego. A potem kilkukrotna, ale nieskuteczna próba dostania się do Wyższej Szkoły Morskiej. Udało mi się natomiast dostać na Wydział Rybactwa Morskiego Wyższej Szkoły Rolniczej w Szczecinie. A po skończeniu studiów znowu rozczarowanie, nie udało mi się dostać na pływania mimo stypendium z PPDiUR „Gryf”. Ale jednocześnie rozwijałem się żeglarsko i zacząłem stwarzać sam według moich pomysłów swoje miejsce na morzu. I teraz mam ogromną satysfakcję gdy według moich pomysłów i organizacji wypływa w morze kilkuset żeglarzy oraz wiele jednostek towarzyszących Regatom Unity Line.
Jest Pan organizatorem i pomysłodawcą z roku na rok coraz popularniejszych regat Unity Line. Jak zrodził się pomysł na tego typu imprezę?
Regaty Unity Line to powtórzenie z rozwinięciem zrealizowanego w latach siedemdziesiątych mojego pomysłu Bałtyckich Regat Samotnych Żeglarzy o Puchar „Poloneza”. Miały być kolejne regaty samotnych żeglarzy, ale szybko okazało się, że będzie ich niewielu. Dołączyłem grupy jachtów załogowych i rozpoczęły się Bałtyckie Regaty Samotnych Żeglarzy o Puchar Unity Line oraz Bałtyckie Regaty o Puchar Promu „Polonia”. Z czasem nazwa uległa uproszczeniu i mamy Regaty Unity Line.
Regaty Unity Line, w opinii wielu żeglarzy, to nie tylko arena zmagań sportowych ale także (co może nawet wydawać się ważniejsze) wydarzenie kulturalne, które wpływa na integrację polskiego środowiska żeglarskiego. Czy właśnie taka idea przyświecała organizacji regat?
Jak najbardziej tak, w miarę coraz liczniejszej grupy żeglarzy uczestniczących w Regatach Unity Line ich znaczenie integracyjne jest coraz wyraźniejsze. A możliwość spotkania tylu sympatycznych znajomych w sposób całkowicie naturalny integruje środowisko, teraz już i polskich i niemieckich i duńskich żeglarzy. Zakończenie regat to od początku imprezy było duże wydarzenie towarzyskie i kulturalne wśród żeglarzy. Sadzę że oprócz elementów prezentacji kultury morskiej w postaci szant regaty wpływają pozytywnie na kulturę zachowań żeglarzy.
Organizacja tego typu imprezy to wielkie przedsięwzięcie, które należy przygotowywać z dużym wyprzedzeniem czasowym. Jak wygląda praca nad regatami „od kuchni”?
W trakcie aktualnie rozgrywanych regat już rozpoczyna się organizacja następnych. Praktycznie miesiąc po regatach dokonane są już wszystkie podstawowe ustalenia dotyczące kolejnej imprezy – z Unity Line, z Akademią Morską, z gminami nadmorskimi, z Portami Jachtowymi w Kołobrzegu i Świnoujściu. Cały rok pracują entuzjaści regat zajmujący się stroną internetową – Mateusz Kalinowski i Grzegorz Klisiewicz, organizacją spotkań związanych z regatami „Żegluj z Akademią Morską”– Aleksandra Jurgiel i Grzegorz Klisiewicz oraz Dorota Komorzycka z Działu Marketingu Unity Line. Cały rok trwa również uzgadnianie szczegółów regat.
Jakie niespodzianki czekają na nas podczas tegorocznej imprezy?
Kpt. Joanna Pajkowska na „Polonezie” z reprezentacją Gminy Rewal. Gmina Rewal organizuje dwie lotne premie a od tego roku wystawia swoją załogę. Uwe Rottgering na „Fanfanie”, ten znakomity samotny żeglarz niemiecki w maju wyruszył na OSTAR 2009, a po powrocie z transatlantyckich regat samotnych żeglarzy wystartuje w grupie żeglarzy samotnych naszych regat. Kpt. Mirosław Lewiński na „Ulyssesie”, nasz stały zawodnik, po regatach zamierza wyruszyć w rejs dookoła świata. Kpt. Henryk Widera, który samotnie okrążył Europę na swoim „Gawocie”, przyjął zaproszenie do IX Regat Unity Line. Mamy już zgłoszenia 15 jachtów niemieckich, 6 polskich i 2 duńskich. Bardzo dużą, dosłownie, niespodzianką będzie statek Komisji Sędziowskiej – „Morski Patrol” z kpt. Zbigniewem Grześkowiakiem. To chyba największy w Polsce jacht motorowy, około 33 metrów długości.
Oprócz organizacji regat Unity Line, działa Pan aktywnie na rzecz popularyzacji żeglarstwa, zarówno w samym Szczecinie jak i na całym Pomorzu Zachodnim. Czy zauważył Pan wzrost świadomości znaczenia tej dziedziny sportu i turystyki zarazem, wśród władz i działaczy samorządowych?
Powoli, ale coraz bardziej samorządowy doceniają żeglarstwo. Działania w ramach budowy Zachodniopomorskiego Szlaku Żeglarskiego po wejściu w fazę budowy chyba najlepiej pokażą wartość posiadania wspaniałych akwenów wodnych. Już teraz mamy coraz lepszą współpracę z miastami i gminami na szlaku Regat Unity Line, Etapowych Regat Turystycznych i innych imprez. Prawda jest prosta i oczywista – turyści i wczasowicze przyjeżdżają do nas dlatego bo mamy morze, Zalew Szczeciński i jeziora. A wypoczynek na wodzie i nad wodą będzie coraz popularniejszy, co już widać po braku miejsc na przystaniach.
Dziękujemy za rozmowę. Warto jeszcze dodać iż na otwarciu tegorocznego sezonu żeglarskiego, Piotr Stelmarczyk otrzymał odznakę "Zasłużony Działacz Żeglarstwa Polskiego". Serdecznie gratulujemy! |