Strona główna arrow Artykuły arrow Sztuka przetrwania na morzu

Sztuka przetrwania na morzu

środa, 23.04.2008

Bezpieczeństwo na morzuSztuka przetrwania na morzu jest jedną z podstawowych umiejętności jakie powinien nabyć każdy żeglarz. Niestety, statystyki są bezlitosne – co roku dziesiątki osób traci życie gdyż nie znają podstawowych zasad bezpieczeństwa pozwalających przetrwać trudne warunki atmosferyczne, żeglowanie podczas sztormu czy najczarniejszy scenariusz – zatonięcie jachtu na pełnym morzu. Być może spowodowane jest to nadmierną wiarą we własne umiejętności i szczęście ale najczęstszą przyczyną wypadków są braki w wyszkoleniu.

Przed wypłynięciem w morze
Niezależnie czy żeglujesz od wielu lat, masz duże doświadczenie zdobyte podczas licznych rejsów, czy jesteś początkującym żeglarzem rozpoczynającym swą przygodę na morzu, powinieneś przestrzegać podstawowych zasad bezpieczeństwa.

Przed wypłynięciem w morze, zawsze sprawdź jacht oraz jego wyposażenie. Obowiązkowo powinieneś sprawdzić gaśnice, radio, apteczkę, ożaglowanie, liny, stan silnika, zapasy paliwa oraz wody pitnej. Bardzo ważne jest także abyśmy sprawdzili czy na pokładzie mamy aktualne mapy akwenu po którym będziemy żeglować. Powinniśmy także posiadać odpowiednia ilość kamizelek ratunkowych a w przypadku jachtów morskich wręcz niezbędna wydaje się pneumatyczna tratwa ratunkowa oraz radioboja satelitarna.

Pirotechniczne środki sygnalizacyjne to także obowiązkowe wyposażenie naszego jachtu. Przez wielu żeglarzy uważane są za zbędne, jednak w chwilach zagrożenia mogą uratować nam życie i przyśpieszyć niezbędną pomoc. Do najpopularniejszych pirotechnicznych środków sygnalizacyjnych zaliczyć możemy pławkę dymną, pochodnię morską czerwoną oraz rakietę spadochronową czerwoną. W zależności od warunków panujących na morzu, skuteczność sygnalizacyjna tego typu środków wynosi od kilku do kilkunastu mil morskich.

Koniecznie powinniśmy zapoznać się z prognozą pogody. Nie warto ryzykować pływania w ciężkich warunkach atmosferycznych gdy nie jest to konieczne.
Jedną z najważniejszych rzeczy jaką powinniśmy zrobić przed opuszczeniem portu, to poinformowanie bliskich, znajomych lub władz portu o planowanej trasie naszego rejsu oraz dniu przybycia do portu docelowego. W przypadku awarii radia, zatonięcia jachtu lub innego zdarzenia losowego, służby ratownicze będą mogły łatwiej nas odnaleźć i udzielić niezbędnej pomocy.

Na morzu
Warto abyśmy poświęcili trochę czasu na dokładne zapoznanie się z załogą, dzięki czemu będziemy mogli ustalić kto z naszych załogantów ma doświadczenie w żeglowaniu. Naszą załogę powinniśmy podzielić na wachty, według schematu w którym, do grupy osób z małym doświadczeniem na morzu przydzielimy jedną osobę z dużym doświadczeniem żeglarskim.

Człowiek za burtą!
Może się zdarzyć, że któryś z naszych załogantów wypadnie za burtę jachtu. W takiej sytuacji alarmujemy załogę głośnym i wyraźnym okrzykiem „człowiek za burtą!”. Okrzyk ten zdecydowanie lepiej zmobilizuje załogę do szybkiej akcji ratunkowej niż niewyraźne „Henio wypadł z jachtu....”. W momencie., gdy tylko zauważymy osobę za burtą jachtu, rzucamy jej koło ratunkowe. Ze względu na fakt, iż człowiek na morzu bardzo szybko znika z pola widzenia wśród morskich fal, cały czas powinniśmy wyrzucać z jachtu drobne przedmioty, takie jak torebki i butelki w celu oznaczenia miejsca, w którym znajduje się poszkodowany. Po podjęciu poszkodowanego na pokład udzielamy mu pierwszej pomocy, a gdy jest to potrzebne, wzywamy pomoc przez radio.

Bez żagli, bez silnika...
Jednym z czarniejszych scenariuszy na morzu jest utrata żagli i silnika podczas sztormu. Czy bez żagli i bez silnika jacht skazany jest na zagładę? Absolutnie nie. Nawet wtedy są sposoby, aby sprawnie przejąć kontrolę nad jachtem. W sytuacji sztormu powinniśmy nasz jacht ustawić pod wiatr. Bez silnika i ożaglowania możemy to osiągnąć wyrzucając za burtę coś, co będzie przez jacht holowane, np. kotwicę lub linę z przymocowanymi workami.

Opuszczamy jacht???
Opuszczenie jachtu to ostateczność. Nawet w momencie, gdy jacht nabiera wody nie możemy wpadać w panikę. Gdy będziemy znajdować się na jachcie, ekipa ratunkowa o wiele łatwiej nas odnajdzie, a nawet nabierający wody jacht da nam o wiele lepsze schronienie niż otwarte morze czy ocean. Wlewającą się na jacht wodę powinniśmy starać się zatamować wszystkim co mamy pod ręką. Możemy w tym celu wykorzystać wyposażenie jachtu, meble a także wszelkiego rodzaju szmaty i worki. W momencie, gdy walczysz o życie, kreatywność jest jak najbardziej wskazana. Gdy osiągniemy stan, w którym woda z jachtu jest szybciej usuwana niż się do niego wlewa, powinniśmy zyskać trochę czasu do przybycia pomocy.

Czasami zdarzają się sytuacje, w których opuszczenie jachtu jest dla nas bezpieczniejsze niż pozostanie na pokładzie. Do takich sytuacji zaliczyć możemy między innymi pożar, którego nie możemy opanować lub gdy jacht bardzo szybko nabiera wody. W sytuacji takiej staramy zabrać się z jachtu jak najwięcej potrzebnych przedmiotów, takich jak naczynia, worki, apteczka i wszystko, co może nam się przydać.

W sytuacji, gdy musimy opuścić jacht, pneumatyczna tratwa ratunkowa daje nam o wiele większe szanse na przeżycie. Jeżeli nie mamy szalupy ratunkowej, nawet turystyczny ponton jest lepszym rozwiązaniem niż przebywanie w wodzie, w której organizm traci bardzo szybko ciepło i dochodzi do hipotermii. W pneumatycznej tratwie ratunkowej znajdują się między innymi pirotechniczne środki sygnalizacyjne, mieszek, którym możemy napompować podłogę tratwy, oraz apteczkę. W apteczce znajdują się między innymi tabletki przeciw chorobie morskiej, które powinniśmy bezwzględnie zażyć. Wymioty spowodowane chorobą morską powodują odwodnienie i ogólnie osłabienie zdecydowanie zmniejszając szanse na przeżycie.

Na tratwie znaleźć można wodę pitną a w niektórych modelach pojemniki i środki do odsalania wody. Koniecznie musimy pamiętać o tym, że nie zależnie jak mocno bylibyśmy spragnieni, pod żadnym pozorem nie wolno nam pić słonej wody. Picie słonej wody powoduje dalsze odwodnienie organizmu, odciąga wodę z mózgu tym samym prowadząc do halucynacji, drętwienia i bolesnych skurczów mięśni.

Morski survival
Gdyby przed opuszczeniem jachtu nie udało się nam poinformować przez radio o naszym położeniu, może dojść do sytuacji w której będziemy musieli spędzić w szalupie ratunkowej, tratwie czy pontonie, większą ilość dni. Wtedy największym niebezpieczeństwem jakie nam zagraża jest odwodnienie. Istnieje jednak sposób aby ze słonej wody pozyskać słodką bez stosowania uzdatniaczy chemicznych. Sposób ten to tak zwana destylacja słoneczna, metoda znana wielu adeptom szkół przetrwania. Do większego naczynia wlewamy słoną wodę, a na środku ustawiamy mniejsze, puste naczynie obciążone np. kluczami. Całość przykrywamy folią, na której środku, nad mniejszym, pustym naczyniem, kładziemy jakiś przedmiot, tak aby umożliwić parze wodnej skraplanie. W ten sposób, w zależności od temperatury powietrza, możemy uzyskać nawet szklankę słodkiej wody w ciągu 4-6 godzin.

Jeżeli chodzi o pożywienie możemy próbować łapać ryby na prowizorycznie zrobione wędki, a w ostateczności próbować jeść wodorosty. Musimy zachować przy tym szczególną ostrożność. Do jedzenia nie nadają się wodorosty zawierające pęcherzyki powietrza. Przed zjedzeniem jakiegokolwiek obcego nam pokarmu, co do którego mogą istnieć wątpliwości czy nie jest trujący, powinniśmy wykonać podstawowy test. Na początku rozcieramy odrobinę na zgięciu łokciowym i czekamy około 30 minut. Jeżeli nie wystąpiła reakcja alergiczna, pocieramy kawałkiem wargi i czekamy kolejne 30 minut. W przypadku braku reakcji uczuleniowej, możemy mały kawałek wziąć do ust, rozgryźć i wypluć. Jeżeli po kolejnych 30 minutach nie zaobserwujemy niepokojących objawów, możemy zjeść bardzo mały kawałek a następnie musimy odczekać około 6 godzin. Jeżeli nie wystąpią zawroty głowy, wymioty lub biegunka możemy uznać, że pokarm nadaje się do jedzenia. Pamiętać przy tym musimy, że podczas trawienia organizm zużywa wodę, a zatem w przypadku odwodnienia, spożywanie pokarmów, bez jednoczesnego dostarczenia słodkiej wody, może pogorszyć nasz stan.

Stosowanie przedstawionych powyżej rad oraz zapamiętanie wzorców zachowań w ekstremalnych sytuacjach na morzu, może zdecydowanie podwyższyć poziom naszego bezpieczeństwa oraz zwiększyć szanse na przeżycie. Tym, którzy uważają rady odnośnie survivalu na morzu za lekką przesadę, chciałbym przywołać przykład słynnej amerykańskiej żeglarki Deborah Scaling Kiley. Jacht, którym podróżowała – 58 stopowy Trashman, zatonął podczas ciężkich warunków na oceanie. Troje z członków załogi zmarło, ocalała tylko ona i jeden mężczyzna, gdyż znali podstawowe zasady przetrwania. Na ratunek, bez wody i pożywienia, w upalnym słońcu czekali ponad 4 dni...

A może Tobie zdarzyła się trudna, ekstremalna sytuacja na morzu o której chciałbyś opowiedzieć czytelnikom naszego portalu? Czekamy na maile od Państwa a najciekawsze historie opublikujemy.

Przeczytaj informacje o zbliżonej tematyce
 

BEZPŁATNY MAGAZYN ŻEGLARSKI

Już nigdy nie przegapisz najważniejszych informacji ze świata żeglarstwa! Zapisz się na naszą listę newsletter a raz w tygodniu otrzymasz bezpłatny biuletyn z podsumowaniem aktualnych wydarzeń!

Zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych z 29 sierpnia 1997 roku (Dz. U. nr 133, poz. 883), wysłanie wypełnionego formularza oznacza zgodę użytkownika na gromadzenie, przetwarzanie i wykorzystywanie zawartych w formularzu informacji przez portal żeglarski sailnews.pl w celach statystycznych i marketingowych.