Strona główna arrow Artykuły arrow Liberalizacja? Nie dla idiotów!

Liberalizacja? Nie dla idiotów!

poniedziałek, 27.07.2009

Żegluj bezpiecznie!
mat. redakcji
Pod tytułem będącym parafrazą jednego ze sloganów reklamowych, prezentujemy Państwu tekst wieloletniego sprzymierzeńca liberalizacji przepisów żeglarskich, Zbigniewa Klimczaka. Poprosiliśmy go o komentarz do zarzutów, które często padały w kierunku zwolenników łagodzenia przepisów, a mianowicie, że ich zbytnia liberalizacja przyczyni się do wzrostu liczby wypadków na wodzie. Oddajemy zatem głos autorowi, który w swoim tekście porusza istotne zagadnienia związane z rozwojem edukacji żeglarskiej w naszym kraju.

Od pamiętnej daty 11 maja 2007 roku wiele piasku przesypało się w klepsydrach. W tym dniu 387 głosami, przy 8 głosach sprzeciwu  i jednym  wstrzymującym się, Sejm RP uchwalił liberalizację przepisów żeglarskich. Ze smutkiem i niesmakiem obserwowałem pierwsze nerwowe reakcje przeciwników liberalizacji, kiedy to wbrew oczywistym faktom sugerowali, że tragedia mazurska to efekt liberalizacji. Z biegiem czasu podejmowane są wciąż próby powrotu  do starych przepisów. Oznacza to konieczność nieustannego przeciwdziałania tym próbom i tłumaczenia, że liberalizacja, wbrew głoszonym przez jej przeciwników tezom, nie oznacza anarchii i analfabetyzmu na wodzie. Wręcz przeciwnie.

Edukacja na całym świecie uznana jest jako potężny mechanizm kreujący rozwój społeczeństw. Nie bez kozery w krajach, które tak chętnie dajemy za wzór daleko idącej liberalizacji przepisów obowiązujących w żeglarstwie, właśnie do edukacji przykłada się najwyższą wagę. To ona ma zastąpić różne niedemokratyczne przymusy i bazując na poczuciu odpowiedzialności poszczególnych żeglarzy, wyposażyć go w wiedzę i umiejętności, zapewniające z kolei ich bezpieczeństwo na wodzie.

Żeby żeglarstwo nie było walką o życie tylko radością życia, należy zawsze kierować się poczuciem odpowiedzialności za bezpieczeństwo swoje i innych, a droga do tego wiedzie wyłącznie przez edukację. Nakładane dotychczas przez Polski Związek Żeglarski, restrykcje i formalny przymus, tłumaczone są głównie tym, że kandydaci na żeglarzy wykazują zerowe poczucie odpowiedzialności, żeby nie rzec.. są idiotami za których trzeba podejmować decyzje. Niestety, przymus niczego absolutnie nie gwarantuje natomiast wolność wyboru wymusza na nas odpowiedzialność osobistą za siebie i innych.

To, że nie trzeba posiadać patentu nie oznacza, że od razu ludzie wsadzą swoje żony i dzieci na jacht i popłyną do Szwecji. Zniesienie przymusu nie oznacza, że na jeziorach i morzu pojawią się natychmiast niedouczeni, a tym samym groźni dla siebie i innych żeglarze, czym straszą nas zwolennicy ograniczeń. Mija trzeci sezon obowiązywania znowelizowanej ustawy i co..?! I nic niebezpiecznego się nie dzieje. Szkoły są pełne chętnych, tyle, że nie każda i o to chodziło. Te z kiepską opinią, słabym wyposażeniem w sprzęt i kadrę mają kłopoty. Pełna konkurencja, której  na przeszkodzie stoi wciąż przymus odbywania szkolenia, stan ten jeszcze bardziej by poprawiła. I o ironio, na tym skorzystałaby też jakość patentów PZŻ. Jest dla mnie niezrozumiałym dlaczego ten oczywisty fakt nie dociera do świadomości osób odpowiedzialnych za przywrócenie  blasku temu patentowi. Tak, tak, wbrew temu co głoszą niektórzy zwolennicy liberalizacji, ten patent do lat 80. cieszył się szacunkiem. Ale wróćmy do tematu.

To edukacja, wszechstronna, na wielu poziomach wiekowych i merytorycznych, jest podstawą takich a nie innych przepisów w wielu innych krajach.

Fakt, że czołowi instruktorzy w Polsce, ci z poza Głównej Komisji Szkolenia - PZŻ, uważają, że przymus w szkoleniu należy znieść, jakoś umyka uwadze niektórych osób. Szkolenie, szczególnie dzieci, jest równocześnie procesem wychowawczym. Nie każdy potrafi być wychowawcą. Wielu znanych mi instruktorów traktuje to jako misję i zarazem nie popiera przymusu w szkoleniu.

Przez minione dwa lata od liberalizacji przepisów, mimo zniesienia obowiązkowych przeglądów technicznych jachtów, wszystkie firmy czarterowe takowych dokonują, tyle, że starannie dobierają sobie inspektora. Szkoły żeglarskie dalej są pełne kursantów, ale tylko te dobre i nawet takie co nie wydają żadnych  kartoników tylko wiedzę i umiejętności. Nie uznawany w Polsce certyfikat ISSA doczekał się już ponad 40. szkół realizujących ten program szkoleniowy. Jest kilka renomowanych szkół oferujących wysoki standard szkolenia. Są ludzie, płacący wysokie koszty za możliwość szkolenia się wg programu RYA.

Te ważne dla jakości szkolenia zmiany w Polsce zawdzięczamy właśnie uchwalonej w 2007 r ustawie. Ona otworzyła a raczej uchyliła okno na przewietrzenie naszego podwórka. Naszym zadaniem jest otwarcie okna na oścież bo zostało jeszcze trochę do zrobienia. Czas jaki minął od uchwalenia nowej ustawy pokazuje, że zmiany poszły we właściwym kierunku a kandydaci na żeglarzy pokazali, że sami potrafią myśleć i dbać o siebie. Bo liberalizacja nie jest dla idiotów.

Zbigniew Klimczak

Przeczytaj informacje o zbliżonej tematyce
 

BEZPŁATNY MAGAZYN ŻEGLARSKI

Już nigdy nie przegapisz najważniejszych informacji ze świata żeglarstwa! Zapisz się na naszą listę newsletter a raz w tygodniu otrzymasz bezpłatny biuletyn z podsumowaniem aktualnych wydarzeń!

Zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych z 29 sierpnia 1997 roku (Dz. U. nr 133, poz. 883), wysłanie wypełnionego formularza oznacza zgodę użytkownika na gromadzenie, przetwarzanie i wykorzystywanie zawartych w formularzu informacji przez portal żeglarski sailnews.pl w celach statystycznych i marketingowych.