 piotr-kula.pl W miniony weekend Piotr Kula wywalczył złoty medal Meczowych Mistrzostw Polski 2009 w klasie Finn. Na początek warto powiedzieć kilka słów o tej nietypowej dla klasy Finn konkurencji jaką jest Match Racing. W odróżnieniu od regat floty, gdzie wszyscy ścigają się wspólnie z jednego startu, w regatach meczowych naraz rywalizuje tylko dwóch przeciwników. W odpowiednim momencie, wpływają z dwóch różnych stron na pole przedstartowe. Nie muszą wystartować równo z sygnałem startu, jednak mają na to ograniczony czas.
Z wykorzystaniem odpowiednich przepisów, walczą o to, aby doprowadzić do sytuacji, w której oponent ma gorszą pozycję do startu. Pozwala to kontrolować przeciwnika w dalszej części meczu.
Po przepłynięciu dwóch krótkich kółek znamy zwycięzcę. Na początku regat walczy się o wyjście z grupy. Później zawodnicy spotykają się w rundzie „każdy z każdym” z której czwórka przechodzi do półfinału. W półfinale walczy się do dwóch zwycięstw o finał, gdzie złoto zdobywa ten, który jako pierwszy wygra trzy mecze. Niektóre elementy tej formuły, w różnych regatach ulegają zmianie w zależności od liczby startujących, czy ilości dni rywalizacji. Tegoroczne MMP w naszej klasie odbyły się właśnie wg opisanego wyżej schematu.
A oto pełna relacja Piotra Kuli z przebiegu regat: Zawody odbyły się u ujścia Wisły Śmiałej do Bałtyku. Po piątkowej walce o wyjście z grupy w słabym wietrze, sobota nie poskąpiła wiatru. Nagłe szkwały miotały wręcz łódkami. Ścigaliśmy się blisko brzegu, co powodowało duże zmiany kierunku wiatru. Niska, październikowa temperatura, w połączeniu z zimną wodą, bryzgającą na nas przy szybkich manewrach sprawiły, że regaty były nie tylko sprawdzianem żeglarskich umiejętności, ale i siły charakteru. Sobotni wiatr, mimo iż bardzo silny, był tylko preludium dla tego, co działo się w niedzielę w czasie półfinałów i finału. Podmuchy dochodziły nawet do 67 km/h, gwiżdżąc na wantach i linach jachtów zacumowanych w porcie. Komisja Sędziowska przez pewien czas zastanawiała się, czy w ogóle wypuścić nas na wodę, bo sytuacja robiła się niebezpieczna. Silny wiatr nie zatrzymał nas jednak w porcie.
Mając w pamięci dwa przegrane mecze z początku regat, wiedziałem, że muszę zebrać wszystkie swoje umiejętności i koncentrację, aby myśleć o zwycięstwie. W walce jeden na jednego, wystarczy mały błąd aby przegrać mecz. Dużą rolę odgrywa tu technika prowadzenia łódki, bo to ona pozwala zrealizować taktykę, złapać przeciwnika w odpowiedniej pozycji i trzymać go w szachu. Na szczęście dobrze radzę sobie z Finnem w silnym wietrze. Nie dałem mu się wywrócić, co zdarzyło się kilku moim przeciwnikom.
Wygrałem wszystkie sobotnie mecze Round Robin, czyli rundy „każdy z każdym”. Dało mi to prawo wyboru przeciwnika na niedzielny półfinał, do którego oprócz mnie, zakwalifikowali się także Jakub Pasik, Michał Strusiński i Miłosz Wojewski. Właśnie z Miłoszem stoczyłem walkę o finał, do którego przeszedłem wygrywając 2:0. Z drugiej półfinałowej pary zwycięsko wyszedł Jakub Pasik wygrywając 2:1. Wcześniejsze moje mecze z Jakubem były bardzo zacięte. Jeden przegrałem, w drugim zwyciężyłem o pół długości łódki. Zapowiadała się więc ostra walka o złoto. Kuba żeglował bardzo aktywnie w czasie rozgrywki przedstartowej.
Wciąż szukał okazji do przejęcia inicjatywy. Atakował i bronił się tak, by zostawić mi jak najmniej pola manewru. Choć moje zwycięstwo 3:0 sugeruje, że rywalizacja była prosta, w rzeczywistości finał był najcięższym momentem w regatach.
Cieszę się, że sezon kończę wygranymi regatami. Podsumowanie mijającego roku niedługo ukaże się na mojej stronie, jednak już dziś dziękuję wszystkim osobom, które trzymały za mnie kciuki! Dodatkowo zapraszam do galerii zdjęć z MMP: www.piotr-kula.pl/galeria
Pozdrawiam serdecznie Piotr Kula POL 17
Wsparcie: Brügmann Poslka Miasto Biskupiec TvCity PZŻ
Przeczytaj informacje o zbliżonej tematyce
|