|
Żeglarstwo jest Twoją pasją? Jeżeli tak, to zapisz się na naszą listę newsletter. Raz w tygodniu otrzymasz, wprost do swojej skrzynki e-mail, podsumowanie najważniejszych wydarzeń ze świata żeglarstwa.
|
Chris traci kawałek masztu, płynie dalej i spotyka wieloryba |
| środa, 17.11.2010 | |
|
Dzień 30 wyścigu samotników Velux 5 Oceans, Chris Stanmore-Major pisze na swoim blogu: "Obudziłem się po 18 minutach i od razu wiedziałem, że coś jest źle. Jacht się kołysał i słyszałem łopotanie żagli. Na półpokładzie szot walił straszliwie w rytm łopotu foka. Wyszedłem na górę prosto w świt na Południowym Atlantyku. Rozkołys był mały ale ostry. Spojrzałem na instrumenty i przyjąłem fakty do wiadomości. Kurs 180, prędkość 3 węzły. To nie wynik regatowy. Musiałem nabrać prędkości i zrobić zwrot przez sztag.
To nie takie proste, bo trzeba wycentrować kil, podnieść jeden miecz, opuścić drugi, przygotować obrotowy maszt do zwrotu, przygotować baksztag. Po zrobieniu tego wszystkiego uruchomiłem funkcję auto-zwrotu na autopilocie i kiedy dziób przechodził linię wiatru zwinąłem solenta i wypuściłem go po drugiej stronie, założyłem baksztag, włączyłem uchylanie kila, wytrymowałem solenta, dopasowałem wózek
chciałem spojrzeć na kurs żeby zobaczyć jak szybko dotrę do wyznaczonego punktu żeby mieć jakieś odniesienie.
Nagle - w trakcie trymowania grota - TRACH! Tego dźwięku nienawidzę.
Natychmiast przedni lik grota opadł o jakieś dwie stopy w dół. Ewidentnie sprawa była z fałem. Zwolniłem talię, żeby nie obciążać żagla i obróciłem maszt odwrotnie, żeby pełzacze zaklinowały się w szynie i zablokowały go na jakieś 2 minuty zanim nie wyjmę lornetki i nie zobaczę co się stało. Kiedy zobaczyłem, oniemiałem. Bloczek był na miejscu, ewidentnie obciążony, ale zwisało z niego coś dużego ciężkiego wtedy mnie oświeciło. To co widziałem, to kawałek masztu, "żurawik" oderwany i zaklinowany w bloczku. To przedłużenie masztu, wystające w stronę rufy, do którego mocuje się fał grota. Fał przechodzi tamtędy przez bloczek w głowicy grota, potem przez jeszcze jeden bloczek powrotny, potem w dół masztu do kabestanu którym kręcę ja zarabiając na chleb. Cały system stwarza przełożenie 2:1 dzielone między bloki, kabestan i operatora kabestanu. Po oderwaniu się żurawika rozkład sił jest 1:1, czyli technicznie dalej mam fał, ale trochę inaczej niż w koncepcji projektanta takielunku. Zastanawiałem się czy ma sens wchodzenie na maszt, ale bez nikogo przy kabestanie fałowym niewiele mógłbym zdziałać. Zacząłem zrzucać grota, wciąż próbując oszacować problem. Wiatr odkręcił, płynąłem na północ, a powinienem na wschód, w takiej sytuacji cokolwiek robisz, musisz robić szybko bo inaczej uszkodzenia są właściwie pewne.
Żurawik jest integralną częścią karbonowego masztu, więc naprawa może być jedynie profesjonalna, a ja, nawet wisząc 30 metrów nad pokładem, nic nie poradzę. Na samą myśl, że mogłoby się to stać na Oceanie Południowym przy 50 węzłach wiatru, przeszedł mnie dreszcz. Zrobiłem jedyne co mogłem - przywiązałem fał bezpośrednio do żagla, postawiłem go, pamiętając o tym, żeby nie obciążać go zbytnio i nie uszkodzić bloczka, ale okazało się to dość łatwe. Nie dało się go wybrać za mocno przy tym przełożeniu, bo kabestan jest za słaby. Sprzątając liny myślałem czy w ogóle potrzebuję przełożenia 2:1. W trakcie tych rozważań jakieś 20 stóp od jachtu wynurzył się wieloryb, pokazał do połowy, a potem ochlapując mnie gejzerem wody zniknął. Wypuścił fontannę wody, przechylił się na bok, obejrzał mnie. Widziałem głowę, plecy, płetwę i ogon. Wszystkie inne myśli odleciały. Zacząłem biegać po pokładzie jak szalony zastanawiając się, czy wynurzy się znowu. Ale był to pojedynczy pokaz. Zwierzę było mniej więcej wielkości mojego jachtu.
Straciłem dwie godziny walcząc ze sprzętem, spociłem się przy tym jak mysz, zamartwiałem się, że nie ma wciąż sponsora skłonnego zapłacić za wszystkie niezbędne naprawy w Cape Town, i nagle poczułem się znów lekki i szczęśliwy, ponieważ spotkałem giganta, który chciał mi się przyjrzeć kiedy rozpaczałem nad zepsutą rzeczą.
Tak więc nie mam kawałka masztu, sponsora, pieniędzy na naprawy i mam jeszcze sześć dni drogi. Jacht płynie znów 10 węzłów i jak sądzę to nie koniec świata, bo wieloryb się wcale nie przejmował, więc i ja chyba nie będę."
Więcej informacji na temat wyścigu oraz pozostałych zawodników na stronie www.velux5oceans.com |
BEZPŁATNY MAGAZYN ŻEGLARSKI
Już nigdy nie przegapisz najważniejszych informacji ze świata żeglarstwa! Zapisz się na naszą listę newsletter a raz w tygodniu otrzymasz bezpłatny biuletyn z podsumowaniem aktualnych wydarzeń!
Zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych z 29 sierpnia 1997 roku (Dz. U. nr 133, poz. 883), wysłanie wypełnionego formularza oznacza zgodę użytkownika na gromadzenie, przetwarzanie i wykorzystywanie zawartych w formularzu informacji przez portal żeglarski sailnews.pl w celach statystycznych i marketingowych.