Po dramatycznym wcześniejszym skoku podczas treningu 15 lipca, B3 AC75 Luny Rossy spędził ostatnie 14 dni w hangarze zespołu, gdzie jest sprawdzany i modyfikowany.
Wracając na wody w pobliżu Cagliari na Sardynii, w środę 29 lipca, przy niemal idealnych warunkach, płaskiej wodzie i wietrze termicznym o prędkości 11–13 węzłów, który osłabł do około 8–10 węzłów na morzu, Luna Rossa rozpoczęła od holowania w celu lotu, a następnie wypuściła się z wiatrem, a zespół zwiadowczy odnotował, że „łódź nie wydawała się w pełni panować nad statkiem”.
Po przeciągnięciu steru nastąpił duży przechył nawietrzny i trenerzy weszli na pogawędkę.
Dalszy dramat rozegrał się w drugiej sesji podczas gdy Peter Burling szedł na rufę, aby sprawdzić kontrolę ślizgacza grota.
Gdy Kiwi niebezpiecznie zapuścił się na tył łodzi, nagle łódź agresywnie przechyliła się na nawietrzną, dziób opadł i o włos udało się uniknąć powolnego wywrócenia się. Burling przez cały czas trwania zdarzenia czuł się dobrze.

Dziesięciominutowa przerwa na naprawę „drobnego problemu” doprowadziła do trzeciej sesji tego dnia, podczas której nastąpiło przeciągnięcie steru, podczas gdy żeglarze próbowali zatoczyć pełne koło – manewr, który ma kluczowe znaczenie w wyścigach łodzi na łodzi o Puchar Ameryki.
Następnie przemawiał Martin Jacobi jeden z specjalistów ds. obliczeniowej dynamiki płynów w firmie Luna Rossa tak opowiedział o tym dniu: „Po postoju dokonaliśmy wielu ulepszeń w naszych systemach i typowe jest, że pierwszego dnia oddawania łodzi do eksploatacji odkrywamy pewne problemy.
Na szczęście zespół zareagował superszybko, chłopaki na pokładzie także, wszystko poszło całkiem dobrze, zostało rozwiązane i kontynuowano jazdę bez skutku. Naprawdę imponujące ze strony zespołu, ich reakcje.”

29 lipca był 14 dniem tego bloku szkoleniowego. Luna Rossa zamierza ponownie wypłynąć do Cagliari w piątek 31 lipca.