Według profesora nadzwyczajnego Daniela Dunna badanie ujawniło również znaczne luki w wiedzy naukowej. Spośród 20 gatunków rekinów i płaszczek występujących w wodach Australii wymienionych w Konwencji o ochronie gatunków wędrownych, 18 gatunków – około 62% – w ogóle nie opublikowało informacji o przemieszczaniu się.
„Nie można zarządzać gatunkami wędrownymi, skupiając się tylko na jednym etapie ich migracji” – stwierdził dr Dunn. „Dwie trzecie gatunków, które badaliśmy, nie posiadało żadnych informacji, a nie można zarządzać gatunkami ani tworzyć polityki, gdy nie ma się żadnych informacji.
„Jednym z największych problemów, jakie mamy, jest to, że zwierzęta te nie oddychają powietrzem i nie wychodzą regularnie na powierzchnię, co znacznie utrudnia ich oznaczanie i wykrycie. Inne grupy taksonomiczne, takie jak ptaki, są znacznie łatwiejsze do zobaczenia i śledzenia, w związku z czym dostępnych jest znacznie więcej danych o ruchu.
„Znaleźliśmy osiem gatunków posiadających dane wystarczające do zbudowania modeli sieciowych i zidentyfikowaliśmy pięć gatunków przekraczających granice międzynarodowe, zatem zrozumienie wzorców migracji tych zwierząt wymaga znacznie większego wysiłku”.
Ogólnie rzecz biorąc, ustalenia podkreślają znaczenie zrozumienia, w jaki sposób przemieszczanie się rekinów i płaszczek oraz grożących im zagrożeń wykraczają daleko poza granice państw.
„Australia stosunkowo dobrze radzi sobie z ochroną, ale inne kraje nie zawsze mają taką samą zdolność do wdrażania zdecydowanych środków” – stwierdziła Bezerra. „Na przykład rekiny wielorybie są tutaj chronione, ale migrują do Indonezji, gdzie połowy mogą narazić je na niebezpieczeństwo. Ważne jest, aby zrozumieć różne poziomy ochrony w poszczególnych krajach.
„Ważne jest również, aby Australia wspierała sąsiednie narody poprzez współpracę oraz dzielenie się technologią i informacjami”.
Wyniki badania opublikowano w tym tygodniu w czasopiśmie Biologia konserwatorska.