Nowe postępy w kierunku rozszyfrowania odgłosów jednej z najbardziej zagrożonych populacji bieługi na świecie wykazały, że hałas przemysłowy prawdopodobnie zakłóca komunikację, na której wieloryby wokół Zatoki Cooka na Alasce polegają na przetrwaniu.
Pod koniec lat 70. prawie 1300 wielorybów bieługi przepłynęło wody Cook Inlet na Alasce. Dziś pozostało ich niecałe 300. Pomimo prawie dwudziestu lat wysiłków na rzecz ożywienia gospodarczego populacja nie zgodziła się na odbicie, co wskazuje, że sieć nacisków wciąż nie jest zrozumiała.
Jednym z tych czynników jest hałas. Nowe badanie przeprowadzone na Uniwersytecie Waszyngtońskim, opublikowane w Ekologia behawioralna i socjobiologiazarejestrowali ponad 1700 rozmów w ramach 21 różnych spotkań behawioralnych, odwzorowując konteksty społeczne i środowiskowe, w których powstają różne typy rozmów. Według tych badaczy odkrycia te były zarówno pouczające, jak i – miejscami – głęboko niepokojące.
„Wiedzieliśmy, że hałas generowany przez człowieka maskuje ich wołania, ale nie wiedzieliśmy, do czego te wezwania służą” – powiedział Arial Brewer, doktorant nauk o wodzie i rybołówstwie na Uniwersytecie Waszyngtońskim i główny autor badania.
„To badanie dało nam ważny wgląd w świat komunikacji bieługi oraz to, jak jest ona zakłócana przez przemysł i rozwój”.
Do najważniejszych ustaleń należy identyfikacja konkretnego typu zawołania – zawołania łączonego – wytwarzanego przez belugę Cook Inlet w obecności cieląt. Naukowcy uważają, że najprawdopodobniej w ten sposób matki i cielęta utrzymują kontakt w wodach, w których widoczność jest prawie zerowa.
Co istotne, wcześniejsze badanie przeprowadzone w 2023 r. wykazało, że te połączone połączenia są dokładnie tym typem, który jest najbardziej niezawodnie zagłuszany przez hałas statków komercyjnych.
„Nie mamy danych, aby bezpośrednio powiązać hałas z separacją cieląt” – powiedział Brewer. „Ale jeśli matka wieloryba nie może utrzymać kontaktu akustycznego ze swoim cielęciem, może to stanowić ogromny problem”.