Seas the Day: najmłodsza żeńska drużyna, która podbiła Pacyfik

Seas the Day: najmłodsza żeńska drużyna, która podbiła Pacyfik

Pod koniec ubiegłego roku, po 165 dniach samotności na największym oceanie świata, brytyjscy wioślarze Jessa Rowe’a I Miriam Payne w końcu zapisali swoje nazwiska w historii morskiej, dokonując rekordowej, nieprzerwanej i bez wsparcia przeprawy przez Pacyfik – odysei o długości 8213 mil morskich, napędzanej jedynie mięśniami, hartem ducha i upartą odmową ustąpienia.

W sobotę 18 października o godzinie 18:42 czasu lokalnego dziewięciometrowa łódź wiosłowa zespołu Prędkość wślizgnął się do portu w Cairns Yacht Club, powitany przez flary, wiwaty i emocje, jakie pojawiają się dopiero po pół roku na morzu. Wylądowanie w Cairns oznaczało triumfalne zakończenie rejsu, który rozpoczął się jakieś sześć miesięcy wcześniej, 5 maja w Limie i prawie nigdy do niego nie doszło, po nieudanej kwietniowej próbie zakończonej awarią steru.

Rowe (28 l.) i Payne (26 l.), rywalizujące jako Seas the Day Ocean Rowing Team, są obecnie pierwszą żeńską drużyną w historii, która bez przerwy i bez wsparcia wiosłuje ze stałego lądu na kontynent przez Pacyfik. Są także pierwszą parą, pierwszą kobiecą drużyną i najmłodszą załogą, która w historii pokonała tę szczególną trasę transpacyficzną w tak bezkompromisowych warunkach.

Przez 165 dni Pacyfik dyktował warunki. Para wiosłowała bez przerwy po dwie godziny, dzień przechodzący w noc, a noc ponownie zamieniająca się w dzień. Wiosłowali średnio do 16 godzin dziennie, czasami pokonując ponad 80 mil morskich w ciągu 24 godzin. Tropikalny upał palił ich w plecy. Rany solne wypaliły ich skórę. Sen przychodził ułamkami. Przeciwny wiatr ukarał postęp.

A potem były porażki.

Szóstego dnia systemy zaczęły się rozpadać. Przerwy w dostawie prądu. Rozerwać rury w ich dystrybutorze wody. Dziewięć oddzielnych napraw niezbędnego systemu odsalania. Awaria baterii zmusiła ich do przejścia w tak zwany tryb „statku widmo” – elektronika w większości wyłączona, lampa ostrzegawcza AIS i ploter nawigacyjny wyciszone. Czasami, Prędkość dryfowały niewidocznie szlakami żeglugowymi, opierając się raczej na starej szkole żeglarskiej i instynkcie niż na cyfrowych zabezpieczeniach.

„Dotarliśmy dopiero do szóstego dnia, zanim wszystko zaczęło się psuć” – pomyślał Payne po wyjściu na ląd. „W pewnym momencie kuleliśmy i nie mieliśmy praktycznie żadnej mocy, racjonując wszystko”.