Z nowego badania przeprowadzonego na Uniwersytecie w Plymouth wynika, że rury naftowe i gazowe pozostawione na dnie oceanu po wycofaniu z eksploatacji mogą skutkować przedostawaniem się do Morza Północnego do 500 ton mikroplastiku każdego roku.
Prawie 220 000 ton tworzyw sztucznych rozmieszczono w podmorskich rurociągach i powłokach pępowinowych na szelfie kontynentalnym Wielkiej Brytanii – obszarze obejmującym części Morza Północnego, na którym zlokalizowana jest większość wydobycia ropy i gazu, a także Północny Atlantyk, Morze Irlandzkie i Kanał La Manche.
Ponad połowa z tego – około 120 000 ton – pozostaje w oceanie po zamknięciu złóż gazu ziemnego i ropy naftowej, ponieważ przedsiębiorstwom energetycznym zezwala się na pozostawienie nieuszczelnionych kabli na miejscu ze względu na wysokie koszty finansowe, wyzwania techniczne i wpływ usuwania na środowisko.
Nowe badanie sugeruje, że rury te mogą być niedostatecznie zbadanym źródłem mikroplastiku, ponieważ procesy chemiczne i fizyczne zachodzące w oceanie powodują z czasem degradację rur wyłożonych tworzywem sztucznym.
Modele badaczy sugerują, że rury te mogą co roku uwalniać do Morza Północnego od 4,5 do 500 ton mikroplastiku.
Aktualne szacunki wskazują, że każdego roku z rzek do Morza Północnego uwalnianych jest od czterech do 16,5 ton tworzyw sztucznych.